Katniss zaplotła włosy w warkocz i podpięła po boku wsuwkami. Spojrzała w lustro. Drobna, niespełna osiemnastoletnia dziewczyna, wyglądała jakby przeszła dużo więcej niż ludzie trzy razy starsi od niej. A do tego teraz w środku była pusta. Nie miała nic. Chociaż, z drugiej strony, czy kiedykolwiek wierzyła w to, że ma duszę? Czy może uwierzyła dopiero teraz, kiedy została jej pozbawiona? A może ten gość był zwyczajnie jakimś psycholem bawiącym się nadludzkimi rzeczami i wcale niczego jej nie odebrał? Zresztą, jak mógł odebrać jej coś, czego możliwe że wcale nie miała?
- Stop - powiedziała do siebie. - Jeśli kiedykolwiek miałam duszę, to na pewno mam ją teraz. Nic się nie zmieniło. Tak samo kocham Peetę, Rue.... Prim.
- Swoje nienarodzone dzieci - dopowiedziała sobie w myślach. Wiedziała, że musi zrobić wszystko, żeby dać szczęście swoim dzieciom, Rue i Peecie. Na to, by uszczęśliwić Prim jest już za późno.
- Mogłaś myśleć o tym wcześniej - odezwał się jakiś głos w jej głowie.
- Przecież myślałaś cały czas - dopowiedział drugi - nie udało się, ludzie popełniają błędny, nie jesteś wszechmogąca. Zrobiłaś co mogłaś.
W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi.
Haymitch albo Clove, przeszło jej przez myśl.
Kiedy je otworzyła, okazało się że była to ta druga opcja.
Clove też nie wyglądała za dobrze. Miała sińce pod oczami, jej długie, brązowe włosy były rozczochrane, w ręku trzymała niedopałek od papierosa.
- Hej - powiedziała cicho - mogę czy jesteś zajęta?
- Właź - Katniss zrobiła jej miejsce. - Widzę, że dzisiaj obie jesteśmy nie w humorze.
- A powinnyśmy - mruknęła Clove, siadając na kanapie. - W Trzynastym Dystrykcie niedługo przybędzie członków.
- Mówisz o mnie i o Annie? - spytała Katniss, siadając obok niej.
- Nie - Clove wyciągnęła z paczki kolejnego papierosa. - Mówię o Glimmer. Jest w ciąży.
Katniss gwałtowanie zamrugała, jakby chciała sprawdzić, czy to wszystko jej się nie śni.
- Z kim? - spytała niemalże szeptem.
- A jak myślisz? - prychnęła brunetka.
- Cato? - oczy Katniss zrobiły się jeszcze większe.
- W rzeczy samej.
Katniss przeniosła wzrok na podłogę, jednak po chwili znowu spojrzała na przyjaciółkę.
- Skąd wiesz?
Clove odwróciła głowę.
- Powiedział mi - odparła cicho.
Katniss westchnęła.
- Clove, prosiłam cię... - zaczęła. - Po co z nim rozmawiałaś? Miałaś dać sobie spokój. I do czego przydała ci się ta informacja o ciąży Glimmer?
Brunetka wzruszyła ramionami.
- Chciałam go zbyć ale się przyczepił... Nie miałam jak uciec. Chyba jestem za słaba.
Katniss złapała ją za ramię.
- Nie jesteś słaba, wmawiasz sobie wszystko. Potrafisz żyć bez Catona, przez Igrzyskami nawet nie byliście oficjalnie parą!
- Bo myślałam że jego uczucia do mnie są... nieco inne.
Katniss przewróciła oczami.
- Zacznijmy od tego, czy on w ogóle ma uczucia?
Clove roześmiała się.
- Potrzebujesz fajnego faceta, który o ciebie zadba, a nie będzie cię ranił. Jak na przykład... Gale?
Clove spojrzała na nią zdziwiona.
- Katniss, ty naprawdę nic nie wiesz? Myślałam, że się przyjaźnicie.
- Bo tak jest. A przynajmniej było... - dodała, przygryzając wargę. - O czym nie wiem?
- O Johannie. Gale od początku jej się podobał, a teraz, kiedy wie że nie ma szans u ciebie... Coraz częściej widuję ich razem.
**
- Rue! - Peeta podbiegł do trzynastolatki, chwytając ją za ramię. - Gdzie jest Katniss? Za godzinę ma przemawiać!
Rue spojrzała na niego.
- Nie wiem. Byłam w lesie, Gale uczył mnie polować.
Peeta zmrużył oczy.
- Wiesz co sądzę o wychodzeniu z dystryktu. Już raz byłaś martwa a Kapitol naprawdę zagiął na nas parol, kiedy cię zobaczą, w dodatku z Gale'm, myślisz że cię oszczędzą?
- Nie chcę tu siedzieć i się nudzić, muszę się do czegoś przydać! A wiesz, że dobrze jest umieć polować. Spójrz na Katniss.
- Wiem. - Peeta spuścił wzrok. - Ale to ona powinna cię tego uczyć, nie Gale.
Rue uśmiechnęła się słabo.
Peeta wciąż był zazdrosny o Gale'a, mimo że ten nie miał już żadnego kontaktu z Katniss. Zresztą, po całym dystrykcie krążyły plotki o jego romansie z Johanną...
- Niech będzie, już nigdy więcej nie wyjdę polować. - powiedziała po chwili. - Idziemy szukać Katniss?
- Pewnie jest z Clove, chodźmy po nią - przytaknął Peeta, kierując się w stronę pokoju swojej narzeczonej.
**
Myśli Finnicka wciąż krążyły wokół ciężarnej Annie i nadchodzącej rebelii. A jeśli przegrają? W jakim świecie wychowywać się będzie jego dziecko? Zginie teraz, czy na Igrzyskach Głodowych?
I co może jedna, podziemna Trzynastka pod dowództwem jego, Katniss i Peety w porównaniu z pozostałymi 12 dystryktami sterowanymi przez Kapitol? Wielokrotnie myślał o tym, żeby wraz z przyjaciółmi opuścić Panem. Ale jak udałoby się im uciec? Poza tym, był Finnickiem Odairem, a on na pewno nie zostawiłby tysięcy mieszkańców w niewoli Kapitolu i przymusie zabijania się co roku na Igrzyskach.
- Kochanie? - z rozmyśleń wyrwał go spokojny głos Annie, która wynurzyła się znad książki.
- Nie powinniśmy już iść? Katniss ma przemawiać.
- Racja, zamyśliłem się - Finnick podszedł do niej i pocałował ją w czubek głowy.
Dziewczyna uśmiechnęła się i chwyciła go za rękę.
Nie była szalona, wręcz przeciwnie. Była wyjątkowo inteligenta i dysponowała szczególną empatią. Oraz, jak czasem mu się wydawało - potrafiła czytać w jego myślach. Znała go po prostu na wylot.
A to, że czasem miała dziwne stany... Igrzyska zmieniały na zawsze. On wiedział o tym najlepiej. Jednak Annie miała to szczęście, że skoro Kapitol uważał ją za szaloną, uznał że nie warto w nią inwestować. On za to był ich pupilkiem, maskotką, z którą robili co tylko chcieli.
- Dość tego - powiedział sobie w myślach. - Dzisiaj ustalą zasady. Rozpocznie się rebelia i wszystko zmieni się. Na lepsze.
**
Gale wyszedł spod prysznica i założył białą koszulę. Miał iść na przemówienie Katniss... Nie widział jej od dość dawna, wprawdzie mówiąc - unikał jej. Po co miał patrzyć na szczęście jej i Peety, skoro sam nie był szczęśliwy?
Skierował się w stronę głównego pomieszczenia, gdzie gromadziło się coraz więcej ludzi.
Wypatrzył w tłumie machającą do niego Johannę.
- Hej - powiedziała, całując go na przywitanie w policzek. - Jak tam powitanie.
- Całkiem nieźle. Rue jest coraz lepsza, naprawdę świetnie jej idzie. Upolowała dzisiaj samodzielnie dwa króliki.
Johanna uśmiechnęła się.
- Całkiem niezła zdobycz. Świetnie ją wyszkoliłeś.
Gale uśmiechnął się i w tym momencie, ujrzał Katniss przepychającą się przez tłum ludzi.
Na chwilę zatrzymał na niej wzrok.
Wyglądała prawie tak jak zwykle, jednak to nie była już ta Katniss. Dopiero teraz poczuł, jak bardzo stała się dla niego odległa. Ciąża zaczynała być już widoczna, widać również było, że była zmęczona i osłabiona.
Spojrzał na stojącą obok siebie Johannę.
Dobrze, że przynajmniej ona go rozumiała. W całym tym zamieszaniu i rebelii, była dla niego jedynym pocieszeniem.
**
Cato stał obok Glimmer, jednak wzrokiem szukał w tłumie Clove. Domyślał się, że pewnie będzie stała gdzieś najbliżej Katniss. Po chwili kiedy ją zauważył, jego przypuszczenia się sprawdziły. Stała w pierwszym rzędzie obok Finnicka, Annie i Rue.
Nie patrzyła do niego, wzrok miała spuszczony, jedynie cicho dyskutowała o czymś z Rue i ściskała ją za rękę.
Cato spojrzał na stojącą obok Glimmer.
Nie kochał jej. Nawet jej nie lubił. A teraz, nawet jeśli wygrają z Kapitolem, będzie musiał z nią być do końca życia, byli powiązani już na zawsze dzieckiem, które nosiła. Tym samym przekreślone zostały przekreślone jakiekolwiek szanse na to, by kiedykolwiek mógł być z Clove. Równie dobrze mógł nie żyć. Ale co wtedy stałoby się z jego dzieckiem? Chciał czy nie, był za nie odpowiedzialny. Ponownie przeniósł wzrok na Clove. W tym momencie, ona również na niego patrzyła. Widocznie wyłowiła go wzrokiem wśród tłumu. Przez chwilę patrzyli sobie w oczy, jednak kiedy Cato - ku zdziwieniu Glimmer - zrobił krok to przodu, chcąc podejść do Clove, dziewczyna gwałtownie spuściła wzrok. To zatrzymało go w miejscu.
Zacisnął pięści i obiecał sobie, że kiedy tylko skończy się rebelia, wyjadą z Panem. On, Glimmer i ich nienarodzone dziecko. Żeby nigdy już nie musiał Jej widywać...
Don’t bury me
Don’t let me down
Don’t say it’s over
'Cause that would send me under
Underneath the ground
Don’t say those words
I wanna live but your words can murder
Only you can send me under, under, under
Wspaniały blog
OdpowiedzUsuń