Mimo tego, że był już późny wieczór, Finnick i Peeta starali się opracować plan ataku na Kapitol. Mimo że wszystko miałoby się odbywać powoli i tak, by Snow początkowo nie zauważał że podburzają im ludność i starają się dotrzeć do niego, informacja o tym że trzynastka ponownie wróciła do łask i że rządzi się własnymi prawami szybko obiegłaby Panem.
Peeta westchnął.
- Katniss jest lepsza jeżeli chodzi o planowanie. Obawiam się, że dzisiaj już w niczym ci nie pomogę.
Finnick spojrzał na niego.
- Naprawdę chcesz angażować w to wszystko dziewczyny? Annie i Katniss niech na razie dbają o trzynastkę, my zajmiemy się Kapitolem.
Peeta pokręcił głową.
- Katniss się to nie spodoba.
Finnick uderzył go w ramię.
- Stary, bądź mężczyzną. Dobrze wiesz, że ona bywa zbyt porywcza, dlatego musisz też mieć swoje zdanie i umieć działać sam.
- Dobrze wiesz, że ona nie jest typem dziewczyny która zostawi sprawy samym sobie i poleci zrobić tipsy.
Finnick zaśmiał się.
- Nie. Tę rolę w trzynastce akurat pełni Glimmer.
**
Glimmer usiadła przed lustrem i wzięła do ręki płyn do demakijażu. Z oczy pociekły jej łzy. To, jak Cato ją dzisiaj potraktował... Myślała, że jest inny. Że różni się od tych pajaców z trzynastki, typu Mellark czy Odair. Ale dzisiaj zachował się jeszcze gorzej niż oni. Po co w ogóle zdecydował się z nią zostać, jeżeli tak bardzo chciał być z Clove? Ona do niczego go nie zmuszała. Zależało jej na nim, myślała że wtedy na igrzyskach rozwinie się z tego coś więcej. Ale stało się tak, że później wszyscy zginęli, łącznie z jego kochaną Clove. Dopiero później Everdeen rzuciła się w 'czasoprzestrzeń' i ich uratowała. A on od razu wybrał Clove, nie ją. Dopiero potem, kiedy zawiadomiła go o ciąży zdecydował, że będą razem. Obiecał, że jak tylko Panem wyjdzie spod rządów Snowa, wezmą ślub. Co prawda nie wyglądał na zachwyconego tym faktem ale myślała, że wszystko się jakoś ułoży. Że z czasem zapomni o Clove. Teraz powoli traciła nadzieję. Ale zależało jej na nim, nawet bardzo. I nosiła w sobie jego dziecko. Nie mogła pozwolić, żeby ta rozkapryszona dziewczynka Chamberlain odebrała ojca jej dziecku. Postanowiła sobie, że będzie o niego walczyć. Aż do samego końca.
- Kładziesz się? - usłyszała zaspany głos Catona, który przebudził się i spojrzał na nią.
- Już idę - odparła, po czym wyjęła klamrę z włosów i wsunęła się pod kołdrę obok blondyna.
**
Katniss nie mogła zasnąć. Wcześniej chwilę dyskutowały z Annie o planie najazdu na Kapiol, później jednak pani Odair zdecydowała się pójść do siebie i wcześniej położyć spać. Peety jeszcze nie było, co zirytowało jego narzeczoną. Chciała z nim porozmawiać o dzisiejszym przemówieniu i ustalić kilka spraw, poza tym, nie mogła zasnąć kiedy była sama.
- Też nie możesz spać? - usłyszała głos Rue.
- Czekam aż wróci Peeta - odparła dziewczyna. - A ty nie jesteś zmęczona?
Rue wstała z łóżka i podeszła do Katniss, po czym położyła się obok niej.
- Boję się. Ta cała rebelia zbliża się wielkimi krokami, a ja mam wrażenie że jesteśmy zupełnie nieprzygotowani.
Katniss pogładziła ją po włosach.
- Dlaczego tak sądzisz?
- Ty i Annie jesteście w ciąży, Finnick z Peetą mają wielkie plany ale znając życie nic z tego nie wyjdzie, sami nie będą w stanie sobie poradzić, Haymitch zagląda do kieliszka częściej niż zwykle, Clove popadła w czarną rozpacz, a Gale dalej cierpi po tym, jak go odrzuciłaś.
Katniss przygryzła dolną wargę.
- Wiem że z pozoru wygląda to... nieciekawie, ale naprawdę wszyscy mamy jeden, taki sam cel - wygrać i obalić Snowa, potrafimy się zmobilizować i zapomnieć o sprawach osobistych dla dobra ogółu. Uwierz mi.
**
Następnego dnia, Clove obudziła się w wyjątkowo kiepskiej formie. Całą noc dręczyły ją koszmary. Najpierw to, jak została wylosowana na Igrzyska. Później Cato, który zgłosił się - jak sam później twierdził - by ją chronić, co dla Clove ostatnio było wątpliwe. Potem sceny z Kapitolu i to jak pierwszy raz jej powiedział, że ją kocha. Później wydarzenia z areny. Tresh pozbawiający ją życia. A potem, kiedy wydaje się że już mogłaby być szczęśliwa, dowiaduje się o Catonie i Glimmer.
Zacisnęła powieki próbując się pozbyć tych obrazów, po czym wykonała poranne czynności i wyszła z pokoju. Skierowała się w stronę głównej sali, miała nadzieję że zastanie tam Katniss, albo chociażby Gale'a czy Johannę.
Niestety, ze znajomych jej osób była tam jedynie Glimmer.
Clove odwróciła wzrok i usiadła na drugim końcu sali, jednak blondynka skierowała się w jej stronę.
- Musimy pogadać - powiedziała, siadając na przeciwko niej.
- A my mamy o czym rozmawiać? - warknęła Clove.
- Masz się odpieprzyć od Catona. Nie pozwolę, żeby twoje kaprysy zniszczyły życie mojego dziecka, rozumiesz?
Clove poczuła, jak uderza w nią fala wściekłości.
- Ja mam się odpieprzyć od niego? - syknęła. - To chyba ty powinnaś go lepiej pilnować i kazać mu przestać za mną łazić!
- Słuchaj - Glimmer ściszyła głos do szeptu - to, że wkradłaś się w krąg przyjaciół Everdeen nie oznacza, że możesz sobie na wszystko pozwalać. Jesteś silna tylko wtedy, kiedy ona za tobą stoi, a tak naprawdę jesteś małą, słabą i wiecznie użalającą się nad sobą dziewczynką.
Clove gwałtownie wstała i pochyliła się nad Glimmer.
- I kto to mówi? Tania dziwka, która nie potrafiła utrzymać faceta przy sobie więc teraz łapie go na dziecko? - Clove zaśmiała się. - Dam ci dobrą radę - szepnęła jej na ucho. - On w końcu i tak zostawi cię dla innej.
Nie czekając na reakcję Glimmer, brunetka odwróciła się i wyszła. Przystanęła na pustym korytarzu i odpaliła papierosa.
W tym momencie, usłyszała za sobą kroki, a po chwili dostrzegła kształt sylwetki Catona.
- Szlag - pomyślała. - Mogłam przewidzieć że ich pokój znajduje się gdzieś niedaleko.
- Chciałem cię przeprosić za wczoraj - powiedział, podchodząc do niej.
- Nie masz za co przepraszać - odparła brunetka, po czym ruszyła przed siebie.
Chłopak pobiegł za nią.
- Do jasnej cholery, dlaczego to robisz?! - krzyknął. - Chcesz żebym oszalał, tak? To dlatego mnie wyniszczasz!
Clove odwróciła się i spojrzała na niego.
- Co ja takiego robię?
- Zachowujesz się tak... - przerwał, szukając odpowiedniego słowa. - Jakbym nie istniał.
- Bo dla mnie nie istniejesz. - Przynajmniej chciałabym, żebyś nie istniał - dodała w myślach.
- Przestań. Dobrze wiesz, że cię kocham. A ty musisz kochać mnie.
- Ja nic nie muszę, Cato. A teraz wybacz, ale idę się z kimś spotkać.
Blondyn zacisnął zęby. Wiedział, z kim chciała iść zobaczyć się Clove. Jeared Davies był niegdyś nauczycielem w czwórce. Cato postanowił, że pójdzie się z nim zobaczyć pierwszy.
piątek, 14 czerwca 2013
piątek, 7 czerwca 2013
Rozdział IV
Według Catona Blackburna, przemowa Katniss była wyjątkowo nudna. Całe czterdzieści pięć minut nawijała o jedności i sprawiedliwości, zresztą wyraźnie widać było, że sama się w tym gubiła. Mimo to, Haymitch nieźle ją przygotował. Stał blisko niej i na koniec przemowy uśmiechnął się do niej i z aprobatą pokiwał głową.
Peeta i Rue również wyglądali na zadowolonych. W oczach Katniss dostrzegł jednak coś jeszcze. Mimo że była to wyuczona formułka, zapewne przygotowana przez Haymitcha, widział w nich złość, determinację i chęć zemsty. Nic dziwnego, przeszło mu przez myśl. W końcu to głównie przez Snowa i Kapitol zginęła jej młodsza siostra. Gdyby ktoś zranił Clove, z pewnością zareagował by tak samo.
Odszukał ją wzrokiem. Stała obok Katniss i szeptała jej coś na ucho.
Przyglądał im się przez chwilę, kiedy poczuł, że ktoś ciągnie go za rękę.
- Cato, idziemy? Skończyła już przemawiać... - powiedziała niepewnie Glimmer.
Blondyn obdarzył ją chłodnym spojrzeniem.
- Idź. Ja zaraz przyjdę.
**
Kiedy ludzie powoli zaczęli się rozchodzić, Cato skierował się w stronę pokoju Clove. Zacisnął zęby i zapukał do drzwi.
- Katniss? - usłyszał głos brunetki. Po chwili podeszła do drzwi i otworzyła je.
- To ty - powiedziała cicho, mierząc go wzrokiem. - Czego chcesz?
Cato przeszedł przez próg, ominął ją i wszedł do środka.
- Porozmawiać. Posłuchaj, wtedy na Igrzyskach...
- Nie chcę tego słuchać - powiedziała twardo.
- Byłem jak w amoku - kontynuował, nie zważając na jej protesty. - 'Oficjalnie' staliśmy się parą na niedługo przed wejściem na arenę, cały czas byłem niepewny i starałam się cię chronić, a wtedy z Glimmer dałem upust emocjom i stało się... Ale to nie zmienia tego, jak bardzo cię kocham.
Dziewczyna przygryzła dolną wargę.
- Wyjdź stąd.
- I wiem, że ty kochasz mnie - dodał, podchodząc do niej i mocno ściskając jej nadgarstki.
Clove ogarnęła wściekłość. Kochała go, wbrew sobie wciąż kochała go bardziej niż cokolwiek i kogokolwiek. Ale jak on śmiał, po tym wszystkim co zrobił, przychodzić tu i jej o tym przypominać? Tego było za wiele.
Dziewczyna wyrwała się z jego uścisku i podeszła do łóżka. Zrzuciła z niego kołdrę i wzięła do ręki kilka zużytych prezerwatyw.
- Widzisz to? - syknęła. - On przynajmniej jest emocjonalnie dojrzalszy od ciebie.
Cato przez chwilę nie wiedział o co chodzi, nie poznawał jej. To nie była jego Clove.
- Kto to jest? - wydusił, wpatrując się w nią ostro.
- Były nauczyciel historii z czwórki - odpowiedziała.
- Ma na karku ze czterdzieści lat... - zaczął chłopak.
- Nie twój interes - Clove podeszła do drzwi i otworzyła je na oścież. - Wyjdź.
Blondyn gwałtownie podbiegł do niej i przycisnął ją do ściany tak, że syknęła z bólu.
- Jesteś moja, rozumiesz?! - warknął. - Tylko moja.
Po chwili puścił ją, wybiegając z pomieszczenia.
Biegł przed siebie. Czuł, że jak nie wyjdzie na powietrze, udusi się.
Kiedy tylko znalazł się na zewnątrz, gwałtownie zaczerpnął powietrza. Przegięła. To co zrobiła, zdecydowanie było przegięciem. Nic dziwnego, że zareagował jak zareagował. Ale to, co wtedy zobaczył w jej oczach... Strach. Bała się go. Ale mimo to go kochała. Przecież musiała go kochać. Nie dopuszczał do siebie innej wersji.
Kiedy zdołał się już otrząsnąć, wrócił do swojego pokoju. Do Glimmer.
- Jesteś - powiedziała, kiedy tylko wszedł do środka. - Dlaczego cię tyle nie było?
- Miałem coś do załatwienia - mruknął.
Glimmer zacisnęła zęby.
- Zbywasz mnie - powiedziała, podchodząc do niego.
Chłopak spojrzał na nią.
- Czy ty możesz chociaż na chwilę się odpieprzyć? - syknął.
W oczach Glimmer zauważył żal, zmieszany z wściekłością.
- Ciekawe, czy swoją kochaną Clove potraktował byś tak jak mnie teraz - wycedziła.
Cato momentalnie złapał ją za ręce i przyparł do ściany.
- Nigdy więcej nie próbuj się do niej porównywać, jasne? - warknął, spoglądając w jej przerażoną twarz. - Ty nigdy nie będziesz taka jak ona. Nigdy - dodał, puszczając jej ręce.
**
Annie siedziała przy stole w 'jadalni' i czekała na Finnicka. Poszedł przynieść im coś do picia i aktualnie stał w kolejce. Katniss, Peety i Rue też jeszcze nie było. Widocznie chcieli spędzić ten czas razem, odpocząć.
Annie przyglądała się ludziom. Zawsze lubiła to robić. Była w stanie zaobserwować kto w jakim był nastroju i czy coś go gryzło. Potrafiła niemalże czytać ludzkie problemy. To była naprawdę wyjątkowa umiejętność.
W tym momencie spostrzegła Catona, pochylonego nad stołem. Obok niego siedziała Glimmer, nie odzywali się do siebie. Oczy miała spuchnięte od łez.
W drugim końcu pomieszczenia spostrzegła Clove, siedzącą w towarzystwie Gale'a i Johanny. Udawała że ich słucha i potakiwała im, jednak myślami była zupełnie gdzie indziej. Co chwilę spoglądała na Catona, który również wydawał się nie kontaktować ze światem.
- A mówią, że to ja jestem popieprzona - przeszło przez myśl Annie. - Na pewno nie tak jak ta dwójka.
Peeta i Rue również wyglądali na zadowolonych. W oczach Katniss dostrzegł jednak coś jeszcze. Mimo że była to wyuczona formułka, zapewne przygotowana przez Haymitcha, widział w nich złość, determinację i chęć zemsty. Nic dziwnego, przeszło mu przez myśl. W końcu to głównie przez Snowa i Kapitol zginęła jej młodsza siostra. Gdyby ktoś zranił Clove, z pewnością zareagował by tak samo.
Odszukał ją wzrokiem. Stała obok Katniss i szeptała jej coś na ucho.
Przyglądał im się przez chwilę, kiedy poczuł, że ktoś ciągnie go za rękę.
- Cato, idziemy? Skończyła już przemawiać... - powiedziała niepewnie Glimmer.
Blondyn obdarzył ją chłodnym spojrzeniem.
- Idź. Ja zaraz przyjdę.
**
Kiedy ludzie powoli zaczęli się rozchodzić, Cato skierował się w stronę pokoju Clove. Zacisnął zęby i zapukał do drzwi.
- Katniss? - usłyszał głos brunetki. Po chwili podeszła do drzwi i otworzyła je.
- To ty - powiedziała cicho, mierząc go wzrokiem. - Czego chcesz?
Cato przeszedł przez próg, ominął ją i wszedł do środka.
- Porozmawiać. Posłuchaj, wtedy na Igrzyskach...
- Nie chcę tego słuchać - powiedziała twardo.
- Byłem jak w amoku - kontynuował, nie zważając na jej protesty. - 'Oficjalnie' staliśmy się parą na niedługo przed wejściem na arenę, cały czas byłem niepewny i starałam się cię chronić, a wtedy z Glimmer dałem upust emocjom i stało się... Ale to nie zmienia tego, jak bardzo cię kocham.
Dziewczyna przygryzła dolną wargę.
- Wyjdź stąd.
- I wiem, że ty kochasz mnie - dodał, podchodząc do niej i mocno ściskając jej nadgarstki.
Clove ogarnęła wściekłość. Kochała go, wbrew sobie wciąż kochała go bardziej niż cokolwiek i kogokolwiek. Ale jak on śmiał, po tym wszystkim co zrobił, przychodzić tu i jej o tym przypominać? Tego było za wiele.
Dziewczyna wyrwała się z jego uścisku i podeszła do łóżka. Zrzuciła z niego kołdrę i wzięła do ręki kilka zużytych prezerwatyw.
- Widzisz to? - syknęła. - On przynajmniej jest emocjonalnie dojrzalszy od ciebie.
Cato przez chwilę nie wiedział o co chodzi, nie poznawał jej. To nie była jego Clove.
- Kto to jest? - wydusił, wpatrując się w nią ostro.
- Były nauczyciel historii z czwórki - odpowiedziała.
- Ma na karku ze czterdzieści lat... - zaczął chłopak.
- Nie twój interes - Clove podeszła do drzwi i otworzyła je na oścież. - Wyjdź.
Blondyn gwałtownie podbiegł do niej i przycisnął ją do ściany tak, że syknęła z bólu.
- Jesteś moja, rozumiesz?! - warknął. - Tylko moja.
Po chwili puścił ją, wybiegając z pomieszczenia.
Biegł przed siebie. Czuł, że jak nie wyjdzie na powietrze, udusi się.
Kiedy tylko znalazł się na zewnątrz, gwałtownie zaczerpnął powietrza. Przegięła. To co zrobiła, zdecydowanie było przegięciem. Nic dziwnego, że zareagował jak zareagował. Ale to, co wtedy zobaczył w jej oczach... Strach. Bała się go. Ale mimo to go kochała. Przecież musiała go kochać. Nie dopuszczał do siebie innej wersji.
Kiedy zdołał się już otrząsnąć, wrócił do swojego pokoju. Do Glimmer.
- Jesteś - powiedziała, kiedy tylko wszedł do środka. - Dlaczego cię tyle nie było?
- Miałem coś do załatwienia - mruknął.
Glimmer zacisnęła zęby.
- Zbywasz mnie - powiedziała, podchodząc do niego.
Chłopak spojrzał na nią.
- Czy ty możesz chociaż na chwilę się odpieprzyć? - syknął.
W oczach Glimmer zauważył żal, zmieszany z wściekłością.
- Ciekawe, czy swoją kochaną Clove potraktował byś tak jak mnie teraz - wycedziła.
Cato momentalnie złapał ją za ręce i przyparł do ściany.
- Nigdy więcej nie próbuj się do niej porównywać, jasne? - warknął, spoglądając w jej przerażoną twarz. - Ty nigdy nie będziesz taka jak ona. Nigdy - dodał, puszczając jej ręce.
**
Annie siedziała przy stole w 'jadalni' i czekała na Finnicka. Poszedł przynieść im coś do picia i aktualnie stał w kolejce. Katniss, Peety i Rue też jeszcze nie było. Widocznie chcieli spędzić ten czas razem, odpocząć.
Annie przyglądała się ludziom. Zawsze lubiła to robić. Była w stanie zaobserwować kto w jakim był nastroju i czy coś go gryzło. Potrafiła niemalże czytać ludzkie problemy. To była naprawdę wyjątkowa umiejętność.
W tym momencie spostrzegła Catona, pochylonego nad stołem. Obok niego siedziała Glimmer, nie odzywali się do siebie. Oczy miała spuchnięte od łez.
W drugim końcu pomieszczenia spostrzegła Clove, siedzącą w towarzystwie Gale'a i Johanny. Udawała że ich słucha i potakiwała im, jednak myślami była zupełnie gdzie indziej. Co chwilę spoglądała na Catona, który również wydawał się nie kontaktować ze światem.
- A mówią, że to ja jestem popieprzona - przeszło przez myśl Annie. - Na pewno nie tak jak ta dwójka.
piątek, 24 maja 2013
Rozdział III
Katniss zaplotła włosy w warkocz i podpięła po boku wsuwkami. Spojrzała w lustro. Drobna, niespełna osiemnastoletnia dziewczyna, wyglądała jakby przeszła dużo więcej niż ludzie trzy razy starsi od niej. A do tego teraz w środku była pusta. Nie miała nic. Chociaż, z drugiej strony, czy kiedykolwiek wierzyła w to, że ma duszę? Czy może uwierzyła dopiero teraz, kiedy została jej pozbawiona? A może ten gość był zwyczajnie jakimś psycholem bawiącym się nadludzkimi rzeczami i wcale niczego jej nie odebrał? Zresztą, jak mógł odebrać jej coś, czego możliwe że wcale nie miała?
- Stop - powiedziała do siebie. - Jeśli kiedykolwiek miałam duszę, to na pewno mam ją teraz. Nic się nie zmieniło. Tak samo kocham Peetę, Rue.... Prim.
- Swoje nienarodzone dzieci - dopowiedziała sobie w myślach. Wiedziała, że musi zrobić wszystko, żeby dać szczęście swoim dzieciom, Rue i Peecie. Na to, by uszczęśliwić Prim jest już za późno.
- Mogłaś myśleć o tym wcześniej - odezwał się jakiś głos w jej głowie.
- Przecież myślałaś cały czas - dopowiedział drugi - nie udało się, ludzie popełniają błędny, nie jesteś wszechmogąca. Zrobiłaś co mogłaś.
W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi.
Haymitch albo Clove, przeszło jej przez myśl.
Kiedy je otworzyła, okazało się że była to ta druga opcja.
Clove też nie wyglądała za dobrze. Miała sińce pod oczami, jej długie, brązowe włosy były rozczochrane, w ręku trzymała niedopałek od papierosa.
- Hej - powiedziała cicho - mogę czy jesteś zajęta?
- Właź - Katniss zrobiła jej miejsce. - Widzę, że dzisiaj obie jesteśmy nie w humorze.
- A powinnyśmy - mruknęła Clove, siadając na kanapie. - W Trzynastym Dystrykcie niedługo przybędzie członków.
- Mówisz o mnie i o Annie? - spytała Katniss, siadając obok niej.
- Nie - Clove wyciągnęła z paczki kolejnego papierosa. - Mówię o Glimmer. Jest w ciąży.
Katniss gwałtowanie zamrugała, jakby chciała sprawdzić, czy to wszystko jej się nie śni.
- Z kim? - spytała niemalże szeptem.
- A jak myślisz? - prychnęła brunetka.
- Cato? - oczy Katniss zrobiły się jeszcze większe.
- W rzeczy samej.
Katniss przeniosła wzrok na podłogę, jednak po chwili znowu spojrzała na przyjaciółkę.
- Skąd wiesz?
Clove odwróciła głowę.
- Powiedział mi - odparła cicho.
Katniss westchnęła.
- Clove, prosiłam cię... - zaczęła. - Po co z nim rozmawiałaś? Miałaś dać sobie spokój. I do czego przydała ci się ta informacja o ciąży Glimmer?
Brunetka wzruszyła ramionami.
- Chciałam go zbyć ale się przyczepił... Nie miałam jak uciec. Chyba jestem za słaba.
Katniss złapała ją za ramię.
- Nie jesteś słaba, wmawiasz sobie wszystko. Potrafisz żyć bez Catona, przez Igrzyskami nawet nie byliście oficjalnie parą!
- Bo myślałam że jego uczucia do mnie są... nieco inne.
Katniss przewróciła oczami.
- Zacznijmy od tego, czy on w ogóle ma uczucia?
Clove roześmiała się.
- Potrzebujesz fajnego faceta, który o ciebie zadba, a nie będzie cię ranił. Jak na przykład... Gale?
Clove spojrzała na nią zdziwiona.
- Katniss, ty naprawdę nic nie wiesz? Myślałam, że się przyjaźnicie.
- Bo tak jest. A przynajmniej było... - dodała, przygryzając wargę. - O czym nie wiem?
- O Johannie. Gale od początku jej się podobał, a teraz, kiedy wie że nie ma szans u ciebie... Coraz częściej widuję ich razem.
**
- Rue! - Peeta podbiegł do trzynastolatki, chwytając ją za ramię. - Gdzie jest Katniss? Za godzinę ma przemawiać!
Rue spojrzała na niego.
- Nie wiem. Byłam w lesie, Gale uczył mnie polować.
Peeta zmrużył oczy.
- Wiesz co sądzę o wychodzeniu z dystryktu. Już raz byłaś martwa a Kapitol naprawdę zagiął na nas parol, kiedy cię zobaczą, w dodatku z Gale'm, myślisz że cię oszczędzą?
- Nie chcę tu siedzieć i się nudzić, muszę się do czegoś przydać! A wiesz, że dobrze jest umieć polować. Spójrz na Katniss.
- Wiem. - Peeta spuścił wzrok. - Ale to ona powinna cię tego uczyć, nie Gale.
Rue uśmiechnęła się słabo.
Peeta wciąż był zazdrosny o Gale'a, mimo że ten nie miał już żadnego kontaktu z Katniss. Zresztą, po całym dystrykcie krążyły plotki o jego romansie z Johanną...
- Niech będzie, już nigdy więcej nie wyjdę polować. - powiedziała po chwili. - Idziemy szukać Katniss?
- Pewnie jest z Clove, chodźmy po nią - przytaknął Peeta, kierując się w stronę pokoju swojej narzeczonej.
**
Myśli Finnicka wciąż krążyły wokół ciężarnej Annie i nadchodzącej rebelii. A jeśli przegrają? W jakim świecie wychowywać się będzie jego dziecko? Zginie teraz, czy na Igrzyskach Głodowych?
I co może jedna, podziemna Trzynastka pod dowództwem jego, Katniss i Peety w porównaniu z pozostałymi 12 dystryktami sterowanymi przez Kapitol? Wielokrotnie myślał o tym, żeby wraz z przyjaciółmi opuścić Panem. Ale jak udałoby się im uciec? Poza tym, był Finnickiem Odairem, a on na pewno nie zostawiłby tysięcy mieszkańców w niewoli Kapitolu i przymusie zabijania się co roku na Igrzyskach.
- Kochanie? - z rozmyśleń wyrwał go spokojny głos Annie, która wynurzyła się znad książki.
- Nie powinniśmy już iść? Katniss ma przemawiać.
- Racja, zamyśliłem się - Finnick podszedł do niej i pocałował ją w czubek głowy.
Dziewczyna uśmiechnęła się i chwyciła go za rękę.
Nie była szalona, wręcz przeciwnie. Była wyjątkowo inteligenta i dysponowała szczególną empatią. Oraz, jak czasem mu się wydawało - potrafiła czytać w jego myślach. Znała go po prostu na wylot.
A to, że czasem miała dziwne stany... Igrzyska zmieniały na zawsze. On wiedział o tym najlepiej. Jednak Annie miała to szczęście, że skoro Kapitol uważał ją za szaloną, uznał że nie warto w nią inwestować. On za to był ich pupilkiem, maskotką, z którą robili co tylko chcieli.
- Dość tego - powiedział sobie w myślach. - Dzisiaj ustalą zasady. Rozpocznie się rebelia i wszystko zmieni się. Na lepsze.
**
Gale wyszedł spod prysznica i założył białą koszulę. Miał iść na przemówienie Katniss... Nie widział jej od dość dawna, wprawdzie mówiąc - unikał jej. Po co miał patrzyć na szczęście jej i Peety, skoro sam nie był szczęśliwy?
Skierował się w stronę głównego pomieszczenia, gdzie gromadziło się coraz więcej ludzi.
Wypatrzył w tłumie machającą do niego Johannę.
- Hej - powiedziała, całując go na przywitanie w policzek. - Jak tam powitanie.
- Całkiem nieźle. Rue jest coraz lepsza, naprawdę świetnie jej idzie. Upolowała dzisiaj samodzielnie dwa króliki.
Johanna uśmiechnęła się.
- Całkiem niezła zdobycz. Świetnie ją wyszkoliłeś.
Gale uśmiechnął się i w tym momencie, ujrzał Katniss przepychającą się przez tłum ludzi.
Na chwilę zatrzymał na niej wzrok.
Wyglądała prawie tak jak zwykle, jednak to nie była już ta Katniss. Dopiero teraz poczuł, jak bardzo stała się dla niego odległa. Ciąża zaczynała być już widoczna, widać również było, że była zmęczona i osłabiona.
Spojrzał na stojącą obok siebie Johannę.
Dobrze, że przynajmniej ona go rozumiała. W całym tym zamieszaniu i rebelii, była dla niego jedynym pocieszeniem.
**
Cato stał obok Glimmer, jednak wzrokiem szukał w tłumie Clove. Domyślał się, że pewnie będzie stała gdzieś najbliżej Katniss. Po chwili kiedy ją zauważył, jego przypuszczenia się sprawdziły. Stała w pierwszym rzędzie obok Finnicka, Annie i Rue.
Nie patrzyła do niego, wzrok miała spuszczony, jedynie cicho dyskutowała o czymś z Rue i ściskała ją za rękę.
Cato spojrzał na stojącą obok Glimmer.
Nie kochał jej. Nawet jej nie lubił. A teraz, nawet jeśli wygrają z Kapitolem, będzie musiał z nią być do końca życia, byli powiązani już na zawsze dzieckiem, które nosiła. Tym samym przekreślone zostały przekreślone jakiekolwiek szanse na to, by kiedykolwiek mógł być z Clove. Równie dobrze mógł nie żyć. Ale co wtedy stałoby się z jego dzieckiem? Chciał czy nie, był za nie odpowiedzialny. Ponownie przeniósł wzrok na Clove. W tym momencie, ona również na niego patrzyła. Widocznie wyłowiła go wzrokiem wśród tłumu. Przez chwilę patrzyli sobie w oczy, jednak kiedy Cato - ku zdziwieniu Glimmer - zrobił krok to przodu, chcąc podejść do Clove, dziewczyna gwałtownie spuściła wzrok. To zatrzymało go w miejscu.
Zacisnął pięści i obiecał sobie, że kiedy tylko skończy się rebelia, wyjadą z Panem. On, Glimmer i ich nienarodzone dziecko. Żeby nigdy już nie musiał Jej widywać...
Don’t bury me
Don’t let me down
Don’t say it’s over
'Cause that would send me under
Underneath the ground
Don’t say those words
I wanna live but your words can murder
Only you can send me under, under, under
- Stop - powiedziała do siebie. - Jeśli kiedykolwiek miałam duszę, to na pewno mam ją teraz. Nic się nie zmieniło. Tak samo kocham Peetę, Rue.... Prim.
- Swoje nienarodzone dzieci - dopowiedziała sobie w myślach. Wiedziała, że musi zrobić wszystko, żeby dać szczęście swoim dzieciom, Rue i Peecie. Na to, by uszczęśliwić Prim jest już za późno.
- Mogłaś myśleć o tym wcześniej - odezwał się jakiś głos w jej głowie.
- Przecież myślałaś cały czas - dopowiedział drugi - nie udało się, ludzie popełniają błędny, nie jesteś wszechmogąca. Zrobiłaś co mogłaś.
W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi.
Haymitch albo Clove, przeszło jej przez myśl.
Kiedy je otworzyła, okazało się że była to ta druga opcja.
Clove też nie wyglądała za dobrze. Miała sińce pod oczami, jej długie, brązowe włosy były rozczochrane, w ręku trzymała niedopałek od papierosa.
- Hej - powiedziała cicho - mogę czy jesteś zajęta?
- Właź - Katniss zrobiła jej miejsce. - Widzę, że dzisiaj obie jesteśmy nie w humorze.
- A powinnyśmy - mruknęła Clove, siadając na kanapie. - W Trzynastym Dystrykcie niedługo przybędzie członków.
- Mówisz o mnie i o Annie? - spytała Katniss, siadając obok niej.
- Nie - Clove wyciągnęła z paczki kolejnego papierosa. - Mówię o Glimmer. Jest w ciąży.
Katniss gwałtowanie zamrugała, jakby chciała sprawdzić, czy to wszystko jej się nie śni.
- Z kim? - spytała niemalże szeptem.
- A jak myślisz? - prychnęła brunetka.
- Cato? - oczy Katniss zrobiły się jeszcze większe.
- W rzeczy samej.
Katniss przeniosła wzrok na podłogę, jednak po chwili znowu spojrzała na przyjaciółkę.
- Skąd wiesz?
Clove odwróciła głowę.
- Powiedział mi - odparła cicho.
Katniss westchnęła.
- Clove, prosiłam cię... - zaczęła. - Po co z nim rozmawiałaś? Miałaś dać sobie spokój. I do czego przydała ci się ta informacja o ciąży Glimmer?
Brunetka wzruszyła ramionami.
- Chciałam go zbyć ale się przyczepił... Nie miałam jak uciec. Chyba jestem za słaba.
Katniss złapała ją za ramię.
- Nie jesteś słaba, wmawiasz sobie wszystko. Potrafisz żyć bez Catona, przez Igrzyskami nawet nie byliście oficjalnie parą!
- Bo myślałam że jego uczucia do mnie są... nieco inne.
Katniss przewróciła oczami.
- Zacznijmy od tego, czy on w ogóle ma uczucia?
Clove roześmiała się.
- Potrzebujesz fajnego faceta, który o ciebie zadba, a nie będzie cię ranił. Jak na przykład... Gale?
Clove spojrzała na nią zdziwiona.
- Katniss, ty naprawdę nic nie wiesz? Myślałam, że się przyjaźnicie.
- Bo tak jest. A przynajmniej było... - dodała, przygryzając wargę. - O czym nie wiem?
- O Johannie. Gale od początku jej się podobał, a teraz, kiedy wie że nie ma szans u ciebie... Coraz częściej widuję ich razem.
**
- Rue! - Peeta podbiegł do trzynastolatki, chwytając ją za ramię. - Gdzie jest Katniss? Za godzinę ma przemawiać!
Rue spojrzała na niego.
- Nie wiem. Byłam w lesie, Gale uczył mnie polować.
Peeta zmrużył oczy.
- Wiesz co sądzę o wychodzeniu z dystryktu. Już raz byłaś martwa a Kapitol naprawdę zagiął na nas parol, kiedy cię zobaczą, w dodatku z Gale'm, myślisz że cię oszczędzą?
- Nie chcę tu siedzieć i się nudzić, muszę się do czegoś przydać! A wiesz, że dobrze jest umieć polować. Spójrz na Katniss.
- Wiem. - Peeta spuścił wzrok. - Ale to ona powinna cię tego uczyć, nie Gale.
Rue uśmiechnęła się słabo.
Peeta wciąż był zazdrosny o Gale'a, mimo że ten nie miał już żadnego kontaktu z Katniss. Zresztą, po całym dystrykcie krążyły plotki o jego romansie z Johanną...
- Niech będzie, już nigdy więcej nie wyjdę polować. - powiedziała po chwili. - Idziemy szukać Katniss?
- Pewnie jest z Clove, chodźmy po nią - przytaknął Peeta, kierując się w stronę pokoju swojej narzeczonej.
**
Myśli Finnicka wciąż krążyły wokół ciężarnej Annie i nadchodzącej rebelii. A jeśli przegrają? W jakim świecie wychowywać się będzie jego dziecko? Zginie teraz, czy na Igrzyskach Głodowych?
I co może jedna, podziemna Trzynastka pod dowództwem jego, Katniss i Peety w porównaniu z pozostałymi 12 dystryktami sterowanymi przez Kapitol? Wielokrotnie myślał o tym, żeby wraz z przyjaciółmi opuścić Panem. Ale jak udałoby się im uciec? Poza tym, był Finnickiem Odairem, a on na pewno nie zostawiłby tysięcy mieszkańców w niewoli Kapitolu i przymusie zabijania się co roku na Igrzyskach.
- Kochanie? - z rozmyśleń wyrwał go spokojny głos Annie, która wynurzyła się znad książki.
- Nie powinniśmy już iść? Katniss ma przemawiać.
- Racja, zamyśliłem się - Finnick podszedł do niej i pocałował ją w czubek głowy.
Dziewczyna uśmiechnęła się i chwyciła go za rękę.
Nie była szalona, wręcz przeciwnie. Była wyjątkowo inteligenta i dysponowała szczególną empatią. Oraz, jak czasem mu się wydawało - potrafiła czytać w jego myślach. Znała go po prostu na wylot.
A to, że czasem miała dziwne stany... Igrzyska zmieniały na zawsze. On wiedział o tym najlepiej. Jednak Annie miała to szczęście, że skoro Kapitol uważał ją za szaloną, uznał że nie warto w nią inwestować. On za to był ich pupilkiem, maskotką, z którą robili co tylko chcieli.
- Dość tego - powiedział sobie w myślach. - Dzisiaj ustalą zasady. Rozpocznie się rebelia i wszystko zmieni się. Na lepsze.
**
Gale wyszedł spod prysznica i założył białą koszulę. Miał iść na przemówienie Katniss... Nie widział jej od dość dawna, wprawdzie mówiąc - unikał jej. Po co miał patrzyć na szczęście jej i Peety, skoro sam nie był szczęśliwy?
Skierował się w stronę głównego pomieszczenia, gdzie gromadziło się coraz więcej ludzi.
Wypatrzył w tłumie machającą do niego Johannę.
- Hej - powiedziała, całując go na przywitanie w policzek. - Jak tam powitanie.
- Całkiem nieźle. Rue jest coraz lepsza, naprawdę świetnie jej idzie. Upolowała dzisiaj samodzielnie dwa króliki.
Johanna uśmiechnęła się.
- Całkiem niezła zdobycz. Świetnie ją wyszkoliłeś.
Gale uśmiechnął się i w tym momencie, ujrzał Katniss przepychającą się przez tłum ludzi.
Na chwilę zatrzymał na niej wzrok.
Wyglądała prawie tak jak zwykle, jednak to nie była już ta Katniss. Dopiero teraz poczuł, jak bardzo stała się dla niego odległa. Ciąża zaczynała być już widoczna, widać również było, że była zmęczona i osłabiona.
Spojrzał na stojącą obok siebie Johannę.
Dobrze, że przynajmniej ona go rozumiała. W całym tym zamieszaniu i rebelii, była dla niego jedynym pocieszeniem.
**
Cato stał obok Glimmer, jednak wzrokiem szukał w tłumie Clove. Domyślał się, że pewnie będzie stała gdzieś najbliżej Katniss. Po chwili kiedy ją zauważył, jego przypuszczenia się sprawdziły. Stała w pierwszym rzędzie obok Finnicka, Annie i Rue.
Nie patrzyła do niego, wzrok miała spuszczony, jedynie cicho dyskutowała o czymś z Rue i ściskała ją za rękę.
Cato spojrzał na stojącą obok Glimmer.
Nie kochał jej. Nawet jej nie lubił. A teraz, nawet jeśli wygrają z Kapitolem, będzie musiał z nią być do końca życia, byli powiązani już na zawsze dzieckiem, które nosiła. Tym samym przekreślone zostały przekreślone jakiekolwiek szanse na to, by kiedykolwiek mógł być z Clove. Równie dobrze mógł nie żyć. Ale co wtedy stałoby się z jego dzieckiem? Chciał czy nie, był za nie odpowiedzialny. Ponownie przeniósł wzrok na Clove. W tym momencie, ona również na niego patrzyła. Widocznie wyłowiła go wzrokiem wśród tłumu. Przez chwilę patrzyli sobie w oczy, jednak kiedy Cato - ku zdziwieniu Glimmer - zrobił krok to przodu, chcąc podejść do Clove, dziewczyna gwałtownie spuściła wzrok. To zatrzymało go w miejscu.
Zacisnął pięści i obiecał sobie, że kiedy tylko skończy się rebelia, wyjadą z Panem. On, Glimmer i ich nienarodzone dziecko. Żeby nigdy już nie musiał Jej widywać...
Don’t bury me
Don’t let me down
Don’t say it’s over
'Cause that would send me under
Underneath the ground
Don’t say those words
I wanna live but your words can murder
Only you can send me under, under, under
niedziela, 19 maja 2013
Rozdział II
Katniss obudziła się o 6 nad ranem, zresztą, w ciągu nocy i tak udało jej się przespać jedynie godzinę. Skuliła się na łóżku i przytuliła głowę do poduszki. Spojrzała na zdjęcie wiszące nad nią, na ścianie. Prim. Miała tam jasne, długie włosy spięte w warkocz, niebieskie oczy i uśmiechała się do swojej siostry. Po policzkach Katniss popłynęły łzy. Nagle, ujrzała nad sobą rękę, która zdjęła zdjęcie ze ściany i zabrała je z zasięgu jej wzroku. Dziewczyna spojrzała na osobę stojącą obok.
- Co ty wyprawiasz? - warknęła.
- Nie pozwalam ci się pogrążyć w depresji - usłyszała w odpowiedzi. Peeta, który zazwyczaj patrzył na nią łagodnie, teraz siłował się z nią wzrokiem. - Pomyśl o Rue. Jesteś jej potrzebna.
Katniss po chwili spuściła wzrok i usiadła.
- Wiem. Ale nie da mi to spokoju, dopóki nie pomszczę Prim. Ona na to zasłużyła.
Peeta spojrzał jej prosto w oczy.
- Wiesz że nawet jeśli zabijesz Snowa, nie odzyskasz siostry?
**
Clove pierwszy raz od miesięcy wyszła na zewnątrz. Usiadła przy wejściu do trzynastki i obserwowała delikatny powiew wiatru, który unosił liście na drzewach. Wiosna. Był już środek wiosny, a ona cały ten czas przesiedziała w podziemiu. Zdjęła zimową kurtkę, ponieważ zrobiło jej się gorąco. Zamknęła oczy i odetchnęła świeżym powietrzem.
- Fajnie, nie? Na pewno lepiej niż pod ziemią - usłyszała za sobą głos, tak dobrze jej zresztą znany.
- Śledziłeś mnie? - spytała chłodno, spoglądając Catonowi w oczy.
Blondyn uśmiechnął się.
- Tym razem nie. Często tu przychodzę.
Clove skinęła głową.
- Ok. W takim razie zwolnię ci miejsce - mówiąc to, podniosła się.
- Clovy... - Cato jednym ruchem podszedł do niej i złapał ją za rękę. - Chcę z tobą porozmawiać.
Brunetka spojrzała na niego, jednak po chwili wyrwała rękę i odsunęła się.
- Problem w tym, że my nie mamy już o czym rozmawiać.
- Kocham cię - powiedział głośno - kocham cię najbardziej na świecie, a ty dobrze o tym wiesz. Kochałem cię długo przed igrzyskami, a to co się stało z Glimmer... To był błąd, cholerny błąd i...
- I? - Dziewczyna spojrzała mu w oczy. Czy ją kochał? Pewnie tak, na swój chory, pokręcony sposób. Ale ona nie chciała takiej miłości. To by ją zniszczyło i wykończyło psychicznie, tak mówiła Katniss.
Cato spuścił wzrok.
- Glimmer jest w ciąży - powiedział cicho.
Clove spojrzała na niego, szeroko otwartymi oczami.
- I co, przyszedłeś tutaj, by prosić mnie abym została matką chrzestną? Wybacz, mam teraz za dużo na głowie - warknęła, po czym gwałtownie się obróciła i ruszyła przed siebie.
- Clove! - blondyn podbiegł do niej, po czym zagrodził jej drogę. - To był tylko raz, jeden jedyny raz, a ja kocham ciebie, nie Glimmer... Kazałem jej usunąć...
Dziewczyna podniosła wzrok. W jej spojrzeniu zauważył wściekłość. Prawdziwą wściekłość.
- To pokazuje, jak bardzo dojrzały jesteś - syknęła. - Jeśli naprawdę mnie kochasz, to daj mi święty spokój, idź do Glimmer, oświadcz się jej i bądź dobrym mężem i ojcem.
Mówiąc to, ruszyła z miejsca i gwałtownie popędziła przed siebie.
- Skoro tego chcesz - powiedział do siebie chłopak.
**
- Hej. Co czytasz? - do pokoju Rue weszła Annie, zajmując miejsce obok niej na łóżku.
Obie świetnie się dogadywały i dobrze rozumiały.
- 'Wichrowe Wzgórza' - odparła ciemnowłosa. - Niezbyt ciekawe, ale mało jest tutaj fajnych książek.
Annie kiwnęła głową.
- Trochę zbyt poważna literatura jak dla czternastolatki.
Rue spuściła wzrok.
- Katniss mówi, że to tylko przejściowe. Że zrobi wszystko, by było nam lepiej.
Annie objęła ją ramieniem.
- Bo zrobi... Wiesz jaka jest Katniss. Ona bardzo cię kocha.
- Nie tak jak Prim. Wciąż za nią tęskni.
- Prim była cząstką niej. Ale to ty trzymasz ją przy życiu.
Rue uśmiechnęła się i położyła głowę na ramieniu Annie.
- A gdzie Finnick?
Annie westchnęła.
- Na szkoleniu, z Johanną i Gale'm. Spędzają tam ostatnio całe dnie.
**
Johanna ponownie strzeliła z łuku, tym razem wcelowała prawie że w wyznaczony przez Finnicka punkt. Ale prawie robi dużą różnicę. Odkąd Katniss nauczyła go całkiem nieźle strzelać z łuku, próbował wyćwiczyć w tym Gale'a i Johannę, jednak tym zdecydowanie lepiej szło zastawianie pułapek czy rzucanie nożami.
Johanna oparła się o ścianę i otworzyła butelkę z wodą.
- Zmęczona? - spytał Gale, podchodząc do niej.
- Żebyś tylko wiedział jak - mruknęła, biorąc łyka wody. - Chcesz?
Chłopak bez słowa wziął od niej butelkę i również się napił.
- Finnick nie daje nam żyć - mruknął.
Johanna nie chciała mu wspominać o tym, że robi to dlatego by odciągnąć jego myśli od ciężarnej Katniss i jej związku z Peetą, a ona sama dotrzymuje mu jedynie towarzystwa.
- Haymitch chce, żebyśmy wszyscy byli perfekcyjnie przygotowani na... w razie czego.
Gale spojrzał na nią.
- Ciekawe, czy sam Haymitch jest przygotowany. Dzisiaj widziałem go rozwalonego na krześle z butlą wina.
Johanna wzruszyła ramionami.
- W końcu to Haymitch. I jego sposób na przetrwanie.
**
Katniss próbowała się przespać. Chociaż pół godziny dużo by jej dało, tym bardziej że po południu miała wygłosić przemowę przed całym dystryktem. Kiedy zamknęła oczy i powoli zaczęła odpływać, ujrzała ciemność. Bezgraniczną, obezwładniającą. Po chwili, z mroku wyłonił się mężczyzna. Ten, który cofnął ją w czasie, by mogła uratować Rue.
- Dlaczego znowu jesteś tak przybita, Katniss Everdeen? - zapytał. - Czy nie odzyskałaś z powrotem swojej przyjaciółki?
Katniss spojrzała na niego.
- Straciłam swoją siostrę. Moja mała Prim... nie żyje. Została zamordowana.
Mężczyzna pokręcił głową.
- To takie smutne. Miała tylko czternaście lat, nieprawdaż?
Katniss skinęła głową, jednak po chwili spytała:
- Skąd wiesz?
Mężczyzna uśmiechnął się.
- Wiem wszystko o tobie, Katniss. Zresztą, nie tylko o tobie.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech i spojrzała na niego.
- Gdybyś tylko pomógł odzyskać mi Prim... oddałabym ci wszystko, czego byś chciał.
Mężczyzna uśmiechnął się do niej.
- Problem w tym, kochanie - że już nie masz niczego, co mogłabyś oddać.
W tym momencie mężczyzna zniknął, a Katniss poczuła, jak ogarnia ją obezwładniająca pustka. Obudziła się z krzykiem. W tym momencie zrozumiała. Nie odzyskała Rue za darmo. Zaprzedała swoją duszę.
- Co ty wyprawiasz? - warknęła.
- Nie pozwalam ci się pogrążyć w depresji - usłyszała w odpowiedzi. Peeta, który zazwyczaj patrzył na nią łagodnie, teraz siłował się z nią wzrokiem. - Pomyśl o Rue. Jesteś jej potrzebna.
Katniss po chwili spuściła wzrok i usiadła.
- Wiem. Ale nie da mi to spokoju, dopóki nie pomszczę Prim. Ona na to zasłużyła.
Peeta spojrzał jej prosto w oczy.
- Wiesz że nawet jeśli zabijesz Snowa, nie odzyskasz siostry?
**
Clove pierwszy raz od miesięcy wyszła na zewnątrz. Usiadła przy wejściu do trzynastki i obserwowała delikatny powiew wiatru, który unosił liście na drzewach. Wiosna. Był już środek wiosny, a ona cały ten czas przesiedziała w podziemiu. Zdjęła zimową kurtkę, ponieważ zrobiło jej się gorąco. Zamknęła oczy i odetchnęła świeżym powietrzem.
- Fajnie, nie? Na pewno lepiej niż pod ziemią - usłyszała za sobą głos, tak dobrze jej zresztą znany.
- Śledziłeś mnie? - spytała chłodno, spoglądając Catonowi w oczy.
Blondyn uśmiechnął się.
- Tym razem nie. Często tu przychodzę.
Clove skinęła głową.
- Ok. W takim razie zwolnię ci miejsce - mówiąc to, podniosła się.
- Clovy... - Cato jednym ruchem podszedł do niej i złapał ją za rękę. - Chcę z tobą porozmawiać.
Brunetka spojrzała na niego, jednak po chwili wyrwała rękę i odsunęła się.
- Problem w tym, że my nie mamy już o czym rozmawiać.
- Kocham cię - powiedział głośno - kocham cię najbardziej na świecie, a ty dobrze o tym wiesz. Kochałem cię długo przed igrzyskami, a to co się stało z Glimmer... To był błąd, cholerny błąd i...
- I? - Dziewczyna spojrzała mu w oczy. Czy ją kochał? Pewnie tak, na swój chory, pokręcony sposób. Ale ona nie chciała takiej miłości. To by ją zniszczyło i wykończyło psychicznie, tak mówiła Katniss.
Cato spuścił wzrok.
- Glimmer jest w ciąży - powiedział cicho.
Clove spojrzała na niego, szeroko otwartymi oczami.
- I co, przyszedłeś tutaj, by prosić mnie abym została matką chrzestną? Wybacz, mam teraz za dużo na głowie - warknęła, po czym gwałtownie się obróciła i ruszyła przed siebie.
- Clove! - blondyn podbiegł do niej, po czym zagrodził jej drogę. - To był tylko raz, jeden jedyny raz, a ja kocham ciebie, nie Glimmer... Kazałem jej usunąć...
Dziewczyna podniosła wzrok. W jej spojrzeniu zauważył wściekłość. Prawdziwą wściekłość.
- To pokazuje, jak bardzo dojrzały jesteś - syknęła. - Jeśli naprawdę mnie kochasz, to daj mi święty spokój, idź do Glimmer, oświadcz się jej i bądź dobrym mężem i ojcem.
Mówiąc to, ruszyła z miejsca i gwałtownie popędziła przed siebie.
- Skoro tego chcesz - powiedział do siebie chłopak.
**
- Hej. Co czytasz? - do pokoju Rue weszła Annie, zajmując miejsce obok niej na łóżku.
Obie świetnie się dogadywały i dobrze rozumiały.
- 'Wichrowe Wzgórza' - odparła ciemnowłosa. - Niezbyt ciekawe, ale mało jest tutaj fajnych książek.
Annie kiwnęła głową.
- Trochę zbyt poważna literatura jak dla czternastolatki.
Rue spuściła wzrok.
- Katniss mówi, że to tylko przejściowe. Że zrobi wszystko, by było nam lepiej.
Annie objęła ją ramieniem.
- Bo zrobi... Wiesz jaka jest Katniss. Ona bardzo cię kocha.
- Nie tak jak Prim. Wciąż za nią tęskni.
- Prim była cząstką niej. Ale to ty trzymasz ją przy życiu.
Rue uśmiechnęła się i położyła głowę na ramieniu Annie.
- A gdzie Finnick?
Annie westchnęła.
- Na szkoleniu, z Johanną i Gale'm. Spędzają tam ostatnio całe dnie.
**
Johanna ponownie strzeliła z łuku, tym razem wcelowała prawie że w wyznaczony przez Finnicka punkt. Ale prawie robi dużą różnicę. Odkąd Katniss nauczyła go całkiem nieźle strzelać z łuku, próbował wyćwiczyć w tym Gale'a i Johannę, jednak tym zdecydowanie lepiej szło zastawianie pułapek czy rzucanie nożami.
Johanna oparła się o ścianę i otworzyła butelkę z wodą.
- Zmęczona? - spytał Gale, podchodząc do niej.
- Żebyś tylko wiedział jak - mruknęła, biorąc łyka wody. - Chcesz?
Chłopak bez słowa wziął od niej butelkę i również się napił.
- Finnick nie daje nam żyć - mruknął.
Johanna nie chciała mu wspominać o tym, że robi to dlatego by odciągnąć jego myśli od ciężarnej Katniss i jej związku z Peetą, a ona sama dotrzymuje mu jedynie towarzystwa.
- Haymitch chce, żebyśmy wszyscy byli perfekcyjnie przygotowani na... w razie czego.
Gale spojrzał na nią.
- Ciekawe, czy sam Haymitch jest przygotowany. Dzisiaj widziałem go rozwalonego na krześle z butlą wina.
Johanna wzruszyła ramionami.
- W końcu to Haymitch. I jego sposób na przetrwanie.
**
Katniss próbowała się przespać. Chociaż pół godziny dużo by jej dało, tym bardziej że po południu miała wygłosić przemowę przed całym dystryktem. Kiedy zamknęła oczy i powoli zaczęła odpływać, ujrzała ciemność. Bezgraniczną, obezwładniającą. Po chwili, z mroku wyłonił się mężczyzna. Ten, który cofnął ją w czasie, by mogła uratować Rue.
- Dlaczego znowu jesteś tak przybita, Katniss Everdeen? - zapytał. - Czy nie odzyskałaś z powrotem swojej przyjaciółki?
Katniss spojrzała na niego.
- Straciłam swoją siostrę. Moja mała Prim... nie żyje. Została zamordowana.
Mężczyzna pokręcił głową.
- To takie smutne. Miała tylko czternaście lat, nieprawdaż?
Katniss skinęła głową, jednak po chwili spytała:
- Skąd wiesz?
Mężczyzna uśmiechnął się.
- Wiem wszystko o tobie, Katniss. Zresztą, nie tylko o tobie.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech i spojrzała na niego.
- Gdybyś tylko pomógł odzyskać mi Prim... oddałabym ci wszystko, czego byś chciał.
Mężczyzna uśmiechnął się do niej.
- Problem w tym, kochanie - że już nie masz niczego, co mogłabyś oddać.
W tym momencie mężczyzna zniknął, a Katniss poczuła, jak ogarnia ją obezwładniająca pustka. Obudziła się z krzykiem. W tym momencie zrozumiała. Nie odzyskała Rue za darmo. Zaprzedała swoją duszę.
sobota, 18 maja 2013
Rozdział I
Życie Katniss Everdeen nigdy nie było łatwe, podobnie jak jej narzeczonego, Peety. Może właśnie to ich połączyło? Wspólne nieszczęścia i cierpienie? Minął miesiąc, od kiedy Snow porwał i zamordował siotrę i matkę Katniss. Przy życiu trzymał ją jej narzeczony. Bliźnięta, z którymi była w trzecim miesiącu ciąży. Rue, która była dla niej jak druga siostra i która potrzebowała jej, żywej i sprawnej, a nie załamanej i zamkniętej na oddziale dla pacjentów z depresją. Oraz Clove, która starała się ją pocieszyć jak mogła, mimo że sama nie była w najlepszej formie. Mimo to, postanowiła ona wykreślić Cato Blackburna ze swojego życia. Finnick i Annie również starali się być przy niej, jednak mieli własne problemy. Annie była w zaawansowanej i zagrożonej ciąży. Urodzenie dziecka mocno zagrażało jej życiu i mimo że Finnick namawiał ją do aborcji, pani Odair nie chciała o tym słyszeć. Zawzięła się w sobie i postanowiła urodzić to dziecko, c o Katniss jako przyszła mama doskonale rozumiała.
Siedziała właśnie w swoim pokoju, szykując się do kolacji, kiedy w drzwiach stanęła Rue.
Panna Everdeen obdarzyła ją uśmiechem.
- I jak tam? Spotkałaś po drodze Peetę?
Rue usiadła obok niej i oparła jej głowę na ramieniu.
- Tak, czeka na nas w jadali. Katniss.... Wiem że jest ci ciężko i że tak tego nie zostawisz. Mam na myśli śmierć Prim. Tylko powiedz, co chcesz zrobić? Obiecuję, że nie powtórzę Peecie.
Katniss uśmiechnęła się słabo. Rue była tak mądra, zawsze wiedziała kiedy ją coś gryzie. Zupełnie jak Prim.
- Chcę zabić Snowa.
Źrenice w oczach Rue momentalnie się powiększyły.
- Jeśli obalisz rządy Snowa... sama chcesz zostać prezydentem? Miałybyśmy wtedy pod dostatkiem wszystkiego!
Katniss przecząco pokręciła głową.
- Jedna osoba nie jest w stanie rządzić Panem, jeśli chcemy normalnie funkcjonować, musimy utworzyć rząd, w którym zasiądzie przynajmniej jedna osoba z każdego dystryktu.
- Ale jesteś twarzą rebelii.
- Na razie nie ma żadnej rebelii. Kapitol nie wie gdzie się ukrywamy i nie wie, że przywróciliśmy trzynastkę do łask. Jeśli chcemy rebelii, musimy się ujawnić. A do tego musimy się przygotować.
Rue kiwnęła głową i ścisnęła dłoń Katniss.
- Będzie dużo gorzej niż na arenie, prawda?
- Ale tym razem, wyjdziemy z tego nietknięci. Ty, ja, Peeta, Clove, Finnick z Annie, Haymitch i cała reszta. Obiecuję.
**
Clove nigdy nie lubiła się malować, jednak użyła trochę pudru i tuszu do rzęs, by zamaskować sińce pod oczami. Jeśli musi publicznie pokazać się ludziom, nie chce aby wiedzieli, że przepłakuje całe noce. Cato przespał się z Glimmer, to był jego wybór. Gdyby naprawdę mu na niej zależało, nigdy by tego nie zrobił. Zresztą, Katniss uważa, że jest totalnym dupkiem i nie jest wart jej uwagi. Przynajmniej tak mówiła, gdyż teraz mało rozmawiały o problemach Clove. Bardziej skupiły się na śmierci Prim i mamy Katniss. Clove wiedziała, że dla jej przyjaciółki był to cios w samo serce. Gdyby nie Rue i Peeta, załamałaby się. Dla nich miała siłę by walczyć. Jednak przez ten krótki czas Clove poznała dobrze Katniss i wiedziała, że za nic w świecie tak tego nie zostawi. Że odpłaci się Snowowi.
Narzuciła na siebie sweter i otworzyła drzwi. Zamarła, kiedy ujrzała że stał w nich Cato.
- Co ty tutaj robisz? - powiedziała oschle, jednak z trudem panowała nad trzęsącym się głosem.
- Mogę wejść?
- Nie - odpowiedziała, próbując zatrzasnąć przed nim drzwi, jednak chłopak w porę wepchał się do środka.
- Słyszałeś co powiedziałam, wyjdź stąd... - zaczęła, jednak Cato jej przerwał.
- Clove, proszę się, porozmawiajmy... To było jeszcze na arenie, zanim oficjalnie staliśmy się parą, oboje byliśmy przerażeni, była noc i tak jakoś wyszło...
Clove zaśmiała się gorzko.
- 'Tak jakoś wyszło' - zacytowała go. - Nie byliśmy oficjalnie razem, ale to nie przeszkodziło cię by mnie całować czy przychodzić do mnie do pokoju przed rozpoczęciem igrzysk.
- To dla mnie nic nie znaczyło - wydusił. Teraz to jemu trząsł się głos. - Clovy, kocham cię, proszę...
Nie zdążył dokończyć, bo w drzwiach stanęła Katniss.
- Co ty tu robisz? - warknęła, przepychając się i stając obok Clove.
- Mówiłam ci już coś na ten temat, prawda? Pozwoliłam ci tu zostać, tylko dlatego że nie jestem taka jak Snow i nie skazuję innych na bezpodstawną śmierć, ale masz się do niej nie zbliżać, wystarczy że raz ją zraniłeś. Rozumiemy się? - syknęła, zbliżając się do niego.
- Kocham ją - warknął Cato, spoglądając Katniss w oczy.
- Ciekawe - zaśmiała się. - Glimmer też kochasz?
Chłopak spojrzał na nią ostro, po czym wycofał się.
Wiedział, że w obecności Katniss nic nie wskóra.
Nienawidził jej i szanował za razem. Zawdzięczał jej właściwie całe swoje życie... i życie Clove. To, że się nią zajęła i zaopiekowała. Że jest przy niej, kiedy on popełnił cholerny błąd i wszystko schrzanił. Wiedział, że Katniss nigdy nie da mu szansy na to, by mógł się zbliżyć do Clove, jednak cieszył się z ich przyjaźni. Wiedział, że Clove jest przy niej bezpieczna i że wreszcie ma kogoś, na kogo może liczyć. Kto nigdy jej nie zawiedzie, tak jak zrobił to on.
**
Kiedy Annie i Finnick dotarli do jadalni, Katniss, Peeta, Rue i Clove już tam byli. Siedzieli przy jednym ze stołów, zajmując dla nich miejsca.
- Cześć - Finnick uśmiechnął się do wszystkich czarująco, po czym odsunął krzesło od stołu, pomagając Annie usiąść.
Katniss uśmiechnęła się na ich widok i mocniej ścisnęła rękę Peety. Między nimi nie zawsze było tak idealnie, jednak kochali się tak samo mocno, jak Finnick i Annie. I podobnie jak oni, niedługo mieli zostać rodzicami. Katniss niejednokrotnie zastanawiała się, czy sprawdzą się w tej roli, zwłaszcza teraz, kiedy niedługo ma wybuchnąć rebelia. Wiedziała jedno - musi zmienić to państwo. Jej dzieci nie mogą żyć pod rządami Snowa i co rok drżeć o swoje życie, że zostaną wybrani do igrzysk. Musi zapewnić bezpieczne życie swoim dzieciom i Rue. Nawet za cenę własnego.
**
Po kolacji Katniss udała się do Haymitcha, który - jak zwykle - pod wpływem alkoholu dał jej kilka rad na temat mowy, którą miała jutro wygłosić przed całym dystryktem i zwyczajnie zasnął. Dziewczyna stwierdziła że dzisiaj raczej nie będzie mogła liczyć na jego towarzystwo, dlatego wyszła, kierując się do pokoju swojego, Peety i Rue.
- Katniss! - usłyszała za sobą głos.
Zacisnęła zęby i powoli odwróciła się do tyłu.
- Czego chcesz, Cato? - rzuciła, siląc się na spokój.
Blondyn podszedł do niej i spojrzał jej w oczy.
- Chcę ci podziękować, że opiekujesz się Clove...
- Nie robię tego dla ciebie, jest moją przyjaciółką - powiedziała opryskliwie, przerywając mu.
- I chcę cię prosić, żebyś opiekowała się nią dalej. Tylko ty możesz to zrobić, bo tylko ty jesteś blisko niej. Chętnie bym cię w tym wyręczył, jednak ona nie dopuszcza mnie do siebie, zrobię wszystko by chronić ją na odległość, jednak to nie wystarczy. A oboje dobrze wiemy, że kiedy Snow dowie się o tym co stało się ze mną, z nią i z Rue będziemy jego głównym celem. Obiecaj, że nie pozwolisz by ją dopadł.
Katniss spojrzała na niego.
- Obiecuję - powiedziała, po czym odwróciła się i ruszyła w stronę pokoju.
Siedziała właśnie w swoim pokoju, szykując się do kolacji, kiedy w drzwiach stanęła Rue.
Panna Everdeen obdarzyła ją uśmiechem.
- I jak tam? Spotkałaś po drodze Peetę?
Rue usiadła obok niej i oparła jej głowę na ramieniu.
- Tak, czeka na nas w jadali. Katniss.... Wiem że jest ci ciężko i że tak tego nie zostawisz. Mam na myśli śmierć Prim. Tylko powiedz, co chcesz zrobić? Obiecuję, że nie powtórzę Peecie.
Katniss uśmiechnęła się słabo. Rue była tak mądra, zawsze wiedziała kiedy ją coś gryzie. Zupełnie jak Prim.
- Chcę zabić Snowa.
Źrenice w oczach Rue momentalnie się powiększyły.
- Jeśli obalisz rządy Snowa... sama chcesz zostać prezydentem? Miałybyśmy wtedy pod dostatkiem wszystkiego!
Katniss przecząco pokręciła głową.
- Jedna osoba nie jest w stanie rządzić Panem, jeśli chcemy normalnie funkcjonować, musimy utworzyć rząd, w którym zasiądzie przynajmniej jedna osoba z każdego dystryktu.
- Ale jesteś twarzą rebelii.
- Na razie nie ma żadnej rebelii. Kapitol nie wie gdzie się ukrywamy i nie wie, że przywróciliśmy trzynastkę do łask. Jeśli chcemy rebelii, musimy się ujawnić. A do tego musimy się przygotować.
Rue kiwnęła głową i ścisnęła dłoń Katniss.
- Będzie dużo gorzej niż na arenie, prawda?
- Ale tym razem, wyjdziemy z tego nietknięci. Ty, ja, Peeta, Clove, Finnick z Annie, Haymitch i cała reszta. Obiecuję.
**
Clove nigdy nie lubiła się malować, jednak użyła trochę pudru i tuszu do rzęs, by zamaskować sińce pod oczami. Jeśli musi publicznie pokazać się ludziom, nie chce aby wiedzieli, że przepłakuje całe noce. Cato przespał się z Glimmer, to był jego wybór. Gdyby naprawdę mu na niej zależało, nigdy by tego nie zrobił. Zresztą, Katniss uważa, że jest totalnym dupkiem i nie jest wart jej uwagi. Przynajmniej tak mówiła, gdyż teraz mało rozmawiały o problemach Clove. Bardziej skupiły się na śmierci Prim i mamy Katniss. Clove wiedziała, że dla jej przyjaciółki był to cios w samo serce. Gdyby nie Rue i Peeta, załamałaby się. Dla nich miała siłę by walczyć. Jednak przez ten krótki czas Clove poznała dobrze Katniss i wiedziała, że za nic w świecie tak tego nie zostawi. Że odpłaci się Snowowi.
Narzuciła na siebie sweter i otworzyła drzwi. Zamarła, kiedy ujrzała że stał w nich Cato.
- Co ty tutaj robisz? - powiedziała oschle, jednak z trudem panowała nad trzęsącym się głosem.
- Mogę wejść?
- Nie - odpowiedziała, próbując zatrzasnąć przed nim drzwi, jednak chłopak w porę wepchał się do środka.
- Słyszałeś co powiedziałam, wyjdź stąd... - zaczęła, jednak Cato jej przerwał.
- Clove, proszę się, porozmawiajmy... To było jeszcze na arenie, zanim oficjalnie staliśmy się parą, oboje byliśmy przerażeni, była noc i tak jakoś wyszło...
Clove zaśmiała się gorzko.
- 'Tak jakoś wyszło' - zacytowała go. - Nie byliśmy oficjalnie razem, ale to nie przeszkodziło cię by mnie całować czy przychodzić do mnie do pokoju przed rozpoczęciem igrzysk.
- To dla mnie nic nie znaczyło - wydusił. Teraz to jemu trząsł się głos. - Clovy, kocham cię, proszę...
Nie zdążył dokończyć, bo w drzwiach stanęła Katniss.
- Co ty tu robisz? - warknęła, przepychając się i stając obok Clove.
- Mówiłam ci już coś na ten temat, prawda? Pozwoliłam ci tu zostać, tylko dlatego że nie jestem taka jak Snow i nie skazuję innych na bezpodstawną śmierć, ale masz się do niej nie zbliżać, wystarczy że raz ją zraniłeś. Rozumiemy się? - syknęła, zbliżając się do niego.
- Kocham ją - warknął Cato, spoglądając Katniss w oczy.
- Ciekawe - zaśmiała się. - Glimmer też kochasz?
Chłopak spojrzał na nią ostro, po czym wycofał się.
Wiedział, że w obecności Katniss nic nie wskóra.
Nienawidził jej i szanował za razem. Zawdzięczał jej właściwie całe swoje życie... i życie Clove. To, że się nią zajęła i zaopiekowała. Że jest przy niej, kiedy on popełnił cholerny błąd i wszystko schrzanił. Wiedział, że Katniss nigdy nie da mu szansy na to, by mógł się zbliżyć do Clove, jednak cieszył się z ich przyjaźni. Wiedział, że Clove jest przy niej bezpieczna i że wreszcie ma kogoś, na kogo może liczyć. Kto nigdy jej nie zawiedzie, tak jak zrobił to on.
**
Kiedy Annie i Finnick dotarli do jadalni, Katniss, Peeta, Rue i Clove już tam byli. Siedzieli przy jednym ze stołów, zajmując dla nich miejsca.
- Cześć - Finnick uśmiechnął się do wszystkich czarująco, po czym odsunął krzesło od stołu, pomagając Annie usiąść.
Katniss uśmiechnęła się na ich widok i mocniej ścisnęła rękę Peety. Między nimi nie zawsze było tak idealnie, jednak kochali się tak samo mocno, jak Finnick i Annie. I podobnie jak oni, niedługo mieli zostać rodzicami. Katniss niejednokrotnie zastanawiała się, czy sprawdzą się w tej roli, zwłaszcza teraz, kiedy niedługo ma wybuchnąć rebelia. Wiedziała jedno - musi zmienić to państwo. Jej dzieci nie mogą żyć pod rządami Snowa i co rok drżeć o swoje życie, że zostaną wybrani do igrzysk. Musi zapewnić bezpieczne życie swoim dzieciom i Rue. Nawet za cenę własnego.
**
Po kolacji Katniss udała się do Haymitcha, który - jak zwykle - pod wpływem alkoholu dał jej kilka rad na temat mowy, którą miała jutro wygłosić przed całym dystryktem i zwyczajnie zasnął. Dziewczyna stwierdziła że dzisiaj raczej nie będzie mogła liczyć na jego towarzystwo, dlatego wyszła, kierując się do pokoju swojego, Peety i Rue.
- Katniss! - usłyszała za sobą głos.
Zacisnęła zęby i powoli odwróciła się do tyłu.
- Czego chcesz, Cato? - rzuciła, siląc się na spokój.
Blondyn podszedł do niej i spojrzał jej w oczy.
- Chcę ci podziękować, że opiekujesz się Clove...
- Nie robię tego dla ciebie, jest moją przyjaciółką - powiedziała opryskliwie, przerywając mu.
- I chcę cię prosić, żebyś opiekowała się nią dalej. Tylko ty możesz to zrobić, bo tylko ty jesteś blisko niej. Chętnie bym cię w tym wyręczył, jednak ona nie dopuszcza mnie do siebie, zrobię wszystko by chronić ją na odległość, jednak to nie wystarczy. A oboje dobrze wiemy, że kiedy Snow dowie się o tym co stało się ze mną, z nią i z Rue będziemy jego głównym celem. Obiecaj, że nie pozwolisz by ją dopadł.
Katniss spojrzała na niego.
- Obiecuję - powiedziała, po czym odwróciła się i ruszyła w stronę pokoju.
piątek, 17 maja 2013
O blogu/ bohaterowie/ zapowiedź
Blog jest zupełnie inny niż wszystkie pozostałe o tej tematyce (co nie znaczy lepszy). Jeżeli nie przepadasz za elementami magii i fantastyki - najlepiej wyjdź. Nie będzie to też typowe love story, może jedynie początek wydawać się trochę za bardzo ckliwy. Akcja rozpoczyna się tuż po zakończeniu drugiego tomu, tym samym PRZED WYDARZENIAMI TRZECIEGO. Będą pojawiać się jednak elementy zapożyczone z 'Kosogłosa'.
Bohaterowie:
Clove Chamberlain
Finnick Odair
Annie Cresta
Krótki opis wydarzeń poprzedzających pierwszy rozdział:
Wiem, że brzmi dziwnie i mało logicznie, ale w rozdziałach wszystko się rozwinie i wyjaśni. :)
Bohaterowie:
Cato Blackburn
Katniss Everdeen
Peeta Mellark
Rue Chanston
Finnick Odair
Annie Cresta
Krótki opis wydarzeń poprzedzających pierwszy rozdział:
Katniss Everdeen
po powrocie ze swoich drugich Igrzysk, popada w obłęd. Odnajduje ją i pomaga
doprowadzić się do porządku jej przyjaciel z areny, Finnick Odair. Informuje ją
również o najnowszych wydarzeniach z Kapitolu i likwidacji 12 dystryktu.
Wspólnymi siłami wykradają Peetę oraz ukochaną Finnicka, Annie i postanawiają
uciec. Po drodze, Peeta wpada w pułapkę. Pewna śmierci ukochanego Katniss, na
chwilę odłącza się od grupy, jednak kiedy zdaje sobie sprawę że się zgubiła,
spotyka tajemniczego mężczyznę, który informuje ją, że nie jest sprzymierzeńcem
Kapitolu, ani nie wywodzi się z żadnego z dystryktów. Dziewczyna wdaje się w
dyskusję z nieznajomym, wspomina utratę bliskich osób, ojca, Rue... Mężczyzna
pyta się, czy oddałaby wszystko, aby tylko cofnąć czas. Katniss potakuje i
zanim odwraca się by odejść, orientuje się że jest z powrotem na arenie. Po
pewnym czasie w którym dochodziła do siebie, zdała sobie sprawę, o czym mówił
mężczyzna. Cofnął ją do pierwszych Igrzysk, aby miała możliwość uratować Rue. Jednak
nie ma pojęcia co wziął w zamian, ani kim był. Kiedy ratuje Rue od śmierci z
rąk Clove, razem z nią wpada w pewnego rodzaju wir, który również przypadkiem,
poza Katniss i Rue, wciąga Clove i nadbiegających jej z pomocą Cato i Glimmer.
W ten oto niezrozumiały sposób, przywraca do życia całą trójkę i kiedy wraca do
swojego normalnego życia, Finnick i Annie oznajmiają jej, że udało im się
uratować Peetę i odnaleźć tajemny, podziemny 13 dystrykt. Uznani za martwych
Clove, Cato i Glimmer nie mają szans z Kapitolem, poza tym są uznawani za
martwych, więc postanawiają dołączyć do 13 dystryktu. Katniss, Peeta, Finnick i
Annie stają na jego czele, starając się przez pewien czas zatrzymać go w
tajemnicy przed Kapitolem. Kiedy Kapitol porywa i zabija matkę i siostrę
Katniss, dziewczyna postanawia się zemścić, wzmocnić swój dystrykt i zabić
Snowa. Pocieszeniem są dla niej Peeta, Rue oraz Clove, z którą się
zaprzyjaźnia. Wszyscy szykują się do wojny, kiedy świat Clove Chamberlain lega
w gruzach: dowiaduje się, że Cato zdradził ją z Glimmer.
Wiem, że brzmi dziwnie i mało logicznie, ale w rozdziałach wszystko się rozwinie i wyjaśni. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






