piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział V

Mimo tego, że był już późny wieczór, Finnick i Peeta starali się opracować plan ataku na Kapitol. Mimo że wszystko miałoby się odbywać powoli i tak, by Snow początkowo nie zauważał że podburzają im ludność i starają się dotrzeć do niego, informacja o tym że trzynastka ponownie wróciła do łask i że rządzi się własnymi prawami szybko obiegłaby Panem.
Peeta westchnął.
- Katniss jest lepsza jeżeli chodzi o planowanie. Obawiam się, że dzisiaj już w niczym ci nie pomogę.
Finnick spojrzał na niego.
- Naprawdę chcesz angażować w to wszystko dziewczyny? Annie i Katniss niech na razie dbają o trzynastkę, my zajmiemy się Kapitolem.
Peeta pokręcił głową.
- Katniss się to nie spodoba.
Finnick uderzył go w ramię.
- Stary, bądź mężczyzną. Dobrze wiesz, że ona bywa zbyt porywcza, dlatego musisz też mieć swoje zdanie i umieć działać sam.
- Dobrze wiesz, że ona nie jest typem dziewczyny która zostawi sprawy samym sobie i poleci zrobić tipsy.
Finnick zaśmiał się.
- Nie. Tę rolę w trzynastce akurat pełni Glimmer.
**
Glimmer usiadła przed lustrem i wzięła do ręki płyn do demakijażu. Z oczy pociekły jej łzy. To, jak Cato ją dzisiaj potraktował... Myślała, że jest inny. Że różni się od tych pajaców z trzynastki, typu Mellark czy Odair. Ale dzisiaj zachował się jeszcze gorzej niż oni. Po co w ogóle zdecydował się z nią zostać, jeżeli tak bardzo chciał być z Clove? Ona do niczego go nie zmuszała. Zależało jej na nim, myślała że wtedy na igrzyskach rozwinie się z tego coś więcej. Ale stało się tak, że później wszyscy zginęli, łącznie z jego kochaną Clove. Dopiero później Everdeen rzuciła się w 'czasoprzestrzeń' i ich uratowała. A on od razu wybrał Clove, nie ją. Dopiero potem, kiedy zawiadomiła go o ciąży zdecydował, że będą razem. Obiecał, że jak tylko Panem wyjdzie spod rządów Snowa, wezmą ślub. Co prawda nie wyglądał na zachwyconego tym faktem ale myślała, że wszystko się jakoś ułoży. Że z czasem zapomni o Clove. Teraz powoli traciła nadzieję. Ale zależało jej na nim, nawet bardzo. I nosiła w sobie jego dziecko. Nie mogła pozwolić, żeby ta rozkapryszona dziewczynka Chamberlain odebrała ojca jej dziecku. Postanowiła sobie, że będzie o niego walczyć. Aż do samego końca.
- Kładziesz się? - usłyszała zaspany głos Catona, który przebudził się i spojrzał na nią.
- Już idę - odparła, po czym wyjęła klamrę z włosów i wsunęła się pod kołdrę obok blondyna.
**
Katniss nie mogła zasnąć. Wcześniej chwilę dyskutowały z Annie o planie najazdu na Kapiol, później jednak pani Odair zdecydowała się pójść do siebie i wcześniej położyć spać. Peety jeszcze nie było, co zirytowało jego narzeczoną. Chciała z nim porozmawiać o dzisiejszym przemówieniu i ustalić kilka spraw, poza tym, nie mogła zasnąć kiedy była sama.
- Też nie możesz spać? - usłyszała głos Rue.
- Czekam aż wróci Peeta - odparła dziewczyna. - A ty nie jesteś zmęczona?
Rue wstała z łóżka i podeszła do Katniss, po czym położyła się obok niej.
- Boję się. Ta cała rebelia zbliża się wielkimi krokami, a ja mam wrażenie że jesteśmy zupełnie nieprzygotowani.
Katniss pogładziła ją po włosach.
- Dlaczego tak sądzisz?
- Ty i Annie jesteście w ciąży, Finnick z Peetą mają wielkie plany ale znając życie nic z tego nie wyjdzie, sami nie będą w stanie sobie poradzić, Haymitch zagląda do kieliszka częściej niż zwykle, Clove popadła w czarną rozpacz, a Gale dalej cierpi po tym, jak go odrzuciłaś.
Katniss przygryzła dolną wargę.
- Wiem że z pozoru wygląda to... nieciekawie, ale naprawdę wszyscy mamy jeden, taki sam cel - wygrać i obalić Snowa, potrafimy się zmobilizować i zapomnieć o sprawach osobistych dla dobra ogółu. Uwierz mi.
**
Następnego dnia, Clove obudziła się w wyjątkowo kiepskiej formie. Całą noc dręczyły ją koszmary. Najpierw to, jak została wylosowana na Igrzyska. Później Cato, który zgłosił się - jak sam później twierdził - by ją chronić, co dla Clove ostatnio było wątpliwe. Potem sceny z Kapitolu i to jak pierwszy raz jej powiedział, że ją kocha. Później wydarzenia z areny. Tresh pozbawiający ją życia. A potem, kiedy wydaje się że już mogłaby być szczęśliwa, dowiaduje się o Catonie i Glimmer.
Zacisnęła powieki próbując się pozbyć tych obrazów, po czym wykonała poranne czynności i wyszła z pokoju. Skierowała się w stronę głównej sali, miała nadzieję że zastanie tam Katniss, albo chociażby Gale'a czy Johannę.
Niestety, ze znajomych jej osób była tam jedynie Glimmer.
Clove odwróciła wzrok i usiadła na drugim końcu sali, jednak blondynka skierowała się w jej stronę.
- Musimy pogadać - powiedziała, siadając na przeciwko niej.
- A my mamy o czym rozmawiać? - warknęła Clove.
- Masz się odpieprzyć od Catona. Nie pozwolę, żeby twoje kaprysy zniszczyły życie mojego dziecka, rozumiesz?
Clove poczuła, jak uderza w nią fala wściekłości.
- Ja mam się odpieprzyć od niego? - syknęła. - To chyba ty powinnaś go lepiej pilnować i kazać mu przestać za mną łazić!
- Słuchaj - Glimmer ściszyła głos do szeptu - to, że wkradłaś się w krąg przyjaciół Everdeen nie oznacza, że możesz sobie na wszystko pozwalać. Jesteś silna tylko wtedy, kiedy ona za tobą stoi, a tak naprawdę jesteś małą, słabą i wiecznie użalającą się nad sobą dziewczynką.
Clove gwałtownie wstała i pochyliła się nad Glimmer.
- I kto to mówi? Tania dziwka, która nie potrafiła utrzymać faceta przy sobie więc teraz łapie go na dziecko? - Clove zaśmiała się. - Dam ci dobrą radę - szepnęła jej na ucho. - On w końcu i tak zostawi cię dla innej.
Nie czekając na reakcję Glimmer, brunetka odwróciła się i wyszła. Przystanęła na pustym korytarzu i odpaliła papierosa.
W tym momencie, usłyszała za sobą kroki, a po chwili dostrzegła kształt sylwetki Catona.
- Szlag - pomyślała. - Mogłam przewidzieć że ich pokój znajduje się gdzieś niedaleko.
- Chciałem cię przeprosić za wczoraj - powiedział, podchodząc do niej.
- Nie masz za co przepraszać - odparła brunetka, po czym ruszyła przed siebie.
Chłopak pobiegł za nią.
- Do jasnej cholery, dlaczego to robisz?! - krzyknął. - Chcesz żebym oszalał, tak? To dlatego mnie wyniszczasz!
Clove odwróciła się i spojrzała na niego.
- Co ja takiego robię?
- Zachowujesz się tak... - przerwał, szukając odpowiedniego słowa. - Jakbym nie istniał.
- Bo dla mnie nie istniejesz. - Przynajmniej chciałabym, żebyś nie istniał - dodała w myślach.
- Przestań. Dobrze wiesz, że cię kocham. A ty musisz kochać mnie.
- Ja nic nie muszę, Cato. A teraz wybacz, ale idę się z kimś spotkać.
Blondyn zacisnął zęby. Wiedział, z kim chciała iść zobaczyć się Clove. Jeared Davies był niegdyś nauczycielem w czwórce. Cato postanowił, że pójdzie się z nim zobaczyć pierwszy.

piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział IV

Według Catona Blackburna, przemowa Katniss była wyjątkowo nudna. Całe czterdzieści pięć minut nawijała o jedności i sprawiedliwości, zresztą wyraźnie widać było, że sama się w tym gubiła. Mimo to, Haymitch nieźle ją przygotował. Stał blisko niej i na koniec przemowy uśmiechnął się do niej i z aprobatą pokiwał głową.
Peeta i Rue również wyglądali na zadowolonych. W oczach Katniss dostrzegł jednak coś jeszcze. Mimo że była to wyuczona formułka, zapewne przygotowana przez Haymitcha, widział w nich złość, determinację i chęć zemsty. Nic dziwnego, przeszło mu przez myśl. W końcu to głównie przez Snowa i Kapitol zginęła jej młodsza siostra. Gdyby ktoś zranił Clove, z pewnością zareagował by tak samo.
Odszukał ją wzrokiem. Stała obok Katniss i szeptała jej coś na ucho.
Przyglądał im się przez chwilę, kiedy poczuł, że ktoś ciągnie go za rękę.
- Cato, idziemy? Skończyła już przemawiać... - powiedziała niepewnie Glimmer.
Blondyn obdarzył ją chłodnym spojrzeniem.
- Idź. Ja zaraz przyjdę.
**
Kiedy ludzie powoli zaczęli się rozchodzić, Cato skierował się w stronę pokoju Clove. Zacisnął zęby i zapukał do drzwi.
- Katniss? - usłyszał głos brunetki. Po chwili podeszła do drzwi i otworzyła je.
- To ty - powiedziała cicho, mierząc go wzrokiem. - Czego chcesz?
Cato przeszedł przez próg, ominął ją i wszedł do środka.
- Porozmawiać. Posłuchaj, wtedy na Igrzyskach...
- Nie chcę tego słuchać - powiedziała twardo.
- Byłem jak w amoku - kontynuował, nie zważając na jej protesty. - 'Oficjalnie' staliśmy się parą na niedługo przed wejściem na arenę, cały czas byłem niepewny i starałam się cię chronić, a wtedy z Glimmer dałem upust emocjom i stało się... Ale to nie zmienia tego, jak bardzo cię kocham.
Dziewczyna przygryzła dolną wargę.
- Wyjdź stąd.
- I wiem, że ty kochasz mnie - dodał, podchodząc do niej i mocno ściskając jej nadgarstki.
Clove ogarnęła wściekłość. Kochała go, wbrew sobie wciąż kochała go bardziej niż cokolwiek i kogokolwiek. Ale jak on śmiał, po tym wszystkim co zrobił, przychodzić tu i jej o tym przypominać? Tego było za wiele.
Dziewczyna wyrwała się z jego uścisku i podeszła do łóżka. Zrzuciła z niego kołdrę i wzięła do ręki kilka zużytych prezerwatyw.
- Widzisz to? - syknęła. - On przynajmniej jest emocjonalnie dojrzalszy od ciebie.
Cato przez chwilę nie wiedział o co chodzi, nie poznawał jej. To nie była jego Clove.
- Kto to jest? - wydusił, wpatrując się w nią ostro.
- Były nauczyciel historii z czwórki - odpowiedziała.
- Ma na karku ze czterdzieści lat... - zaczął chłopak.
- Nie twój interes - Clove podeszła do drzwi i otworzyła je na oścież. - Wyjdź.
Blondyn gwałtownie podbiegł do niej i przycisnął ją do ściany tak, że syknęła z bólu.
- Jesteś moja, rozumiesz?! - warknął. - Tylko moja.
Po chwili puścił ją, wybiegając z pomieszczenia.
Biegł przed siebie. Czuł, że jak nie wyjdzie na powietrze, udusi się.
Kiedy tylko znalazł się na zewnątrz, gwałtownie zaczerpnął powietrza. Przegięła. To co zrobiła, zdecydowanie było przegięciem. Nic dziwnego, że zareagował jak zareagował. Ale to, co wtedy zobaczył w jej oczach... Strach. Bała się go. Ale mimo to go kochała. Przecież musiała go kochać. Nie dopuszczał do siebie innej wersji.
Kiedy zdołał się już otrząsnąć, wrócił do swojego pokoju. Do Glimmer.
- Jesteś - powiedziała, kiedy tylko wszedł do środka. - Dlaczego cię tyle nie było?
- Miałem coś do załatwienia - mruknął.
Glimmer zacisnęła zęby.
- Zbywasz mnie - powiedziała, podchodząc do niego.
Chłopak spojrzał na nią.
- Czy ty możesz chociaż na chwilę się odpieprzyć? - syknął.
W oczach Glimmer zauważył żal, zmieszany z wściekłością.
- Ciekawe, czy swoją kochaną Clove potraktował byś tak jak mnie teraz - wycedziła.
Cato momentalnie złapał ją za ręce i przyparł do ściany.
- Nigdy więcej nie próbuj się do niej porównywać, jasne? - warknął, spoglądając w jej przerażoną twarz. - Ty nigdy nie będziesz taka jak ona. Nigdy - dodał, puszczając jej ręce.
**
Annie siedziała przy stole w 'jadalni' i czekała na Finnicka. Poszedł przynieść im coś do picia i aktualnie stał w kolejce. Katniss, Peety i Rue też jeszcze nie było. Widocznie chcieli spędzić ten czas razem, odpocząć.
Annie przyglądała się ludziom. Zawsze lubiła to robić. Była w stanie zaobserwować kto w jakim był nastroju i czy coś go gryzło. Potrafiła niemalże czytać ludzkie problemy. To była naprawdę wyjątkowa umiejętność.
W tym momencie spostrzegła Catona, pochylonego nad stołem. Obok niego siedziała Glimmer, nie odzywali się do siebie. Oczy miała spuchnięte od łez.
W drugim końcu pomieszczenia spostrzegła Clove, siedzącą w towarzystwie Gale'a i Johanny. Udawała że ich słucha i potakiwała im, jednak myślami była zupełnie gdzie indziej. Co chwilę spoglądała na Catona, który również wydawał się nie kontaktować ze światem.
- A mówią, że to ja jestem popieprzona - przeszło przez myśl Annie. - Na pewno nie tak jak ta dwójka.