sobota, 18 maja 2013

Rozdział I

Życie Katniss Everdeen nigdy nie było łatwe, podobnie jak jej narzeczonego, Peety. Może właśnie to ich połączyło? Wspólne nieszczęścia i cierpienie? Minął miesiąc, od kiedy Snow porwał i zamordował siotrę i matkę Katniss. Przy życiu trzymał ją jej narzeczony. Bliźnięta, z którymi była w trzecim miesiącu ciąży. Rue, która była dla niej jak druga siostra i która potrzebowała jej, żywej i sprawnej, a nie załamanej i zamkniętej na oddziale dla pacjentów z depresją. Oraz Clove, która starała się ją pocieszyć jak mogła, mimo że sama nie była w najlepszej formie. Mimo to, postanowiła ona wykreślić Cato Blackburna ze swojego życia. Finnick i Annie również starali się być przy niej, jednak mieli własne problemy. Annie była w zaawansowanej i zagrożonej ciąży. Urodzenie dziecka mocno zagrażało jej życiu i mimo że Finnick namawiał ją do aborcji, pani Odair nie chciała o tym słyszeć. Zawzięła się w sobie i postanowiła urodzić to dziecko, c o Katniss jako przyszła mama doskonale rozumiała.
Siedziała właśnie w swoim pokoju, szykując się do kolacji, kiedy w drzwiach stanęła Rue.
Panna Everdeen obdarzyła ją uśmiechem.
- I jak tam? Spotkałaś po drodze Peetę?
Rue usiadła obok niej i oparła jej głowę na ramieniu.
- Tak, czeka na nas w jadali. Katniss.... Wiem że jest ci ciężko i że tak tego nie zostawisz. Mam na myśli śmierć Prim. Tylko powiedz, co chcesz zrobić? Obiecuję, że nie powtórzę Peecie.
Katniss uśmiechnęła się słabo. Rue była tak mądra, zawsze wiedziała kiedy ją coś gryzie. Zupełnie jak Prim.
- Chcę zabić Snowa.
Źrenice w oczach Rue momentalnie się powiększyły.
- Jeśli obalisz rządy Snowa... sama chcesz zostać prezydentem? Miałybyśmy wtedy pod dostatkiem wszystkiego!
Katniss przecząco pokręciła głową.
- Jedna osoba nie jest w stanie rządzić Panem, jeśli chcemy normalnie funkcjonować, musimy utworzyć rząd, w którym zasiądzie przynajmniej jedna osoba z każdego dystryktu.
- Ale jesteś twarzą rebelii.
- Na razie nie ma żadnej rebelii. Kapitol nie wie gdzie się ukrywamy i nie wie, że przywróciliśmy trzynastkę do łask. Jeśli chcemy rebelii, musimy się ujawnić. A do tego musimy się przygotować.
Rue kiwnęła głową i ścisnęła dłoń Katniss.
- Będzie dużo gorzej niż na arenie, prawda?
- Ale tym razem, wyjdziemy z tego nietknięci. Ty, ja, Peeta, Clove, Finnick z Annie, Haymitch i cała reszta. Obiecuję.
**
Clove nigdy nie lubiła się malować, jednak użyła trochę pudru i tuszu do rzęs, by zamaskować sińce pod oczami. Jeśli musi publicznie pokazać się ludziom, nie chce aby wiedzieli, że przepłakuje całe noce. Cato przespał się z Glimmer, to był jego wybór. Gdyby naprawdę mu na niej zależało, nigdy by tego nie zrobił. Zresztą, Katniss uważa, że jest totalnym dupkiem i nie jest wart jej uwagi. Przynajmniej tak mówiła, gdyż teraz mało rozmawiały o problemach Clove. Bardziej skupiły się na śmierci Prim i mamy Katniss. Clove wiedziała, że dla jej przyjaciółki był to cios w samo serce. Gdyby nie Rue i Peeta, załamałaby się. Dla nich miała siłę by walczyć. Jednak przez ten krótki czas Clove poznała dobrze Katniss i wiedziała, że za nic w świecie tak tego nie zostawi. Że odpłaci się Snowowi.
Narzuciła na siebie sweter i otworzyła drzwi. Zamarła, kiedy ujrzała że stał w nich Cato.
- Co ty tutaj robisz? - powiedziała oschle, jednak z trudem panowała nad trzęsącym się głosem.
- Mogę wejść?
- Nie - odpowiedziała, próbując zatrzasnąć przed nim drzwi, jednak chłopak w porę wepchał się do środka.
- Słyszałeś co powiedziałam, wyjdź stąd... - zaczęła, jednak Cato jej przerwał.
- Clove, proszę się, porozmawiajmy... To było jeszcze na arenie, zanim oficjalnie staliśmy się parą, oboje byliśmy przerażeni, była noc i tak jakoś wyszło...
Clove zaśmiała się gorzko.
- 'Tak jakoś wyszło' - zacytowała go. - Nie byliśmy oficjalnie razem, ale to nie przeszkodziło cię by mnie całować czy przychodzić do mnie do pokoju przed rozpoczęciem igrzysk.
- To dla mnie nic nie znaczyło - wydusił. Teraz to jemu trząsł się głos. - Clovy, kocham cię, proszę...
Nie zdążył dokończyć, bo w drzwiach stanęła Katniss.
- Co ty tu robisz? - warknęła, przepychając się i stając obok Clove.
- Mówiłam ci już coś na ten temat, prawda? Pozwoliłam ci tu zostać, tylko dlatego że nie jestem taka jak Snow i nie skazuję innych na bezpodstawną śmierć, ale masz się do niej nie zbliżać, wystarczy że raz ją zraniłeś. Rozumiemy się?  - syknęła, zbliżając się do niego.
- Kocham ją - warknął Cato, spoglądając Katniss w oczy.
- Ciekawe - zaśmiała się. - Glimmer też kochasz?
Chłopak spojrzał na nią ostro, po czym wycofał się.
Wiedział, że w obecności Katniss nic nie wskóra.
Nienawidził jej i szanował za razem. Zawdzięczał jej właściwie całe swoje życie... i życie Clove. To, że się nią  zajęła i zaopiekowała. Że jest przy niej, kiedy on popełnił cholerny błąd i wszystko schrzanił. Wiedział, że Katniss nigdy nie da mu szansy na to, by mógł się zbliżyć do Clove, jednak cieszył się z ich przyjaźni. Wiedział, że Clove jest przy niej bezpieczna i że wreszcie ma kogoś, na kogo może liczyć. Kto nigdy jej nie zawiedzie, tak jak zrobił to on.
**
Kiedy Annie i Finnick dotarli do jadalni, Katniss, Peeta, Rue i Clove już tam byli. Siedzieli przy jednym ze stołów, zajmując dla nich miejsca.
- Cześć - Finnick uśmiechnął się do wszystkich czarująco, po czym odsunął krzesło od stołu, pomagając Annie usiąść.
Katniss uśmiechnęła się na ich widok i mocniej ścisnęła rękę Peety. Między nimi nie zawsze było tak idealnie, jednak kochali się tak samo mocno, jak Finnick i Annie. I podobnie jak oni, niedługo mieli zostać rodzicami. Katniss niejednokrotnie zastanawiała się, czy sprawdzą się w tej roli, zwłaszcza teraz, kiedy niedługo ma wybuchnąć rebelia. Wiedziała jedno - musi zmienić to państwo. Jej dzieci nie mogą żyć pod rządami Snowa i co rok drżeć o swoje życie, że zostaną wybrani do igrzysk. Musi zapewnić bezpieczne życie swoim dzieciom i Rue. Nawet za cenę własnego.
**
Po kolacji Katniss udała się do Haymitcha, który - jak zwykle - pod wpływem alkoholu dał jej kilka rad na temat mowy, którą miała jutro wygłosić przed całym dystryktem i zwyczajnie zasnął. Dziewczyna stwierdziła że dzisiaj raczej nie będzie mogła liczyć na jego towarzystwo, dlatego wyszła, kierując się do pokoju swojego, Peety i Rue.
- Katniss! - usłyszała za sobą głos.
Zacisnęła zęby i powoli odwróciła się do tyłu.
- Czego chcesz, Cato? - rzuciła, siląc się na spokój.
Blondyn podszedł do niej i spojrzał jej w oczy.
- Chcę ci podziękować, że opiekujesz się Clove...
- Nie robię tego dla ciebie, jest moją przyjaciółką - powiedziała opryskliwie, przerywając mu.
- I chcę cię prosić, żebyś opiekowała się nią dalej. Tylko ty możesz to zrobić, bo tylko ty jesteś blisko niej. Chętnie bym cię w tym wyręczył, jednak ona nie dopuszcza mnie do siebie, zrobię wszystko by chronić ją na odległość, jednak to nie wystarczy. A oboje dobrze wiemy, że kiedy Snow dowie się o tym co stało się ze mną, z nią i z Rue będziemy jego głównym celem. Obiecaj, że nie pozwolisz by ją dopadł.
Katniss spojrzała na niego.
- Obiecuję - powiedziała, po czym odwróciła się i ruszyła w stronę pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz