piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział IV

Według Catona Blackburna, przemowa Katniss była wyjątkowo nudna. Całe czterdzieści pięć minut nawijała o jedności i sprawiedliwości, zresztą wyraźnie widać było, że sama się w tym gubiła. Mimo to, Haymitch nieźle ją przygotował. Stał blisko niej i na koniec przemowy uśmiechnął się do niej i z aprobatą pokiwał głową.
Peeta i Rue również wyglądali na zadowolonych. W oczach Katniss dostrzegł jednak coś jeszcze. Mimo że była to wyuczona formułka, zapewne przygotowana przez Haymitcha, widział w nich złość, determinację i chęć zemsty. Nic dziwnego, przeszło mu przez myśl. W końcu to głównie przez Snowa i Kapitol zginęła jej młodsza siostra. Gdyby ktoś zranił Clove, z pewnością zareagował by tak samo.
Odszukał ją wzrokiem. Stała obok Katniss i szeptała jej coś na ucho.
Przyglądał im się przez chwilę, kiedy poczuł, że ktoś ciągnie go za rękę.
- Cato, idziemy? Skończyła już przemawiać... - powiedziała niepewnie Glimmer.
Blondyn obdarzył ją chłodnym spojrzeniem.
- Idź. Ja zaraz przyjdę.
**
Kiedy ludzie powoli zaczęli się rozchodzić, Cato skierował się w stronę pokoju Clove. Zacisnął zęby i zapukał do drzwi.
- Katniss? - usłyszał głos brunetki. Po chwili podeszła do drzwi i otworzyła je.
- To ty - powiedziała cicho, mierząc go wzrokiem. - Czego chcesz?
Cato przeszedł przez próg, ominął ją i wszedł do środka.
- Porozmawiać. Posłuchaj, wtedy na Igrzyskach...
- Nie chcę tego słuchać - powiedziała twardo.
- Byłem jak w amoku - kontynuował, nie zważając na jej protesty. - 'Oficjalnie' staliśmy się parą na niedługo przed wejściem na arenę, cały czas byłem niepewny i starałam się cię chronić, a wtedy z Glimmer dałem upust emocjom i stało się... Ale to nie zmienia tego, jak bardzo cię kocham.
Dziewczyna przygryzła dolną wargę.
- Wyjdź stąd.
- I wiem, że ty kochasz mnie - dodał, podchodząc do niej i mocno ściskając jej nadgarstki.
Clove ogarnęła wściekłość. Kochała go, wbrew sobie wciąż kochała go bardziej niż cokolwiek i kogokolwiek. Ale jak on śmiał, po tym wszystkim co zrobił, przychodzić tu i jej o tym przypominać? Tego było za wiele.
Dziewczyna wyrwała się z jego uścisku i podeszła do łóżka. Zrzuciła z niego kołdrę i wzięła do ręki kilka zużytych prezerwatyw.
- Widzisz to? - syknęła. - On przynajmniej jest emocjonalnie dojrzalszy od ciebie.
Cato przez chwilę nie wiedział o co chodzi, nie poznawał jej. To nie była jego Clove.
- Kto to jest? - wydusił, wpatrując się w nią ostro.
- Były nauczyciel historii z czwórki - odpowiedziała.
- Ma na karku ze czterdzieści lat... - zaczął chłopak.
- Nie twój interes - Clove podeszła do drzwi i otworzyła je na oścież. - Wyjdź.
Blondyn gwałtownie podbiegł do niej i przycisnął ją do ściany tak, że syknęła z bólu.
- Jesteś moja, rozumiesz?! - warknął. - Tylko moja.
Po chwili puścił ją, wybiegając z pomieszczenia.
Biegł przed siebie. Czuł, że jak nie wyjdzie na powietrze, udusi się.
Kiedy tylko znalazł się na zewnątrz, gwałtownie zaczerpnął powietrza. Przegięła. To co zrobiła, zdecydowanie było przegięciem. Nic dziwnego, że zareagował jak zareagował. Ale to, co wtedy zobaczył w jej oczach... Strach. Bała się go. Ale mimo to go kochała. Przecież musiała go kochać. Nie dopuszczał do siebie innej wersji.
Kiedy zdołał się już otrząsnąć, wrócił do swojego pokoju. Do Glimmer.
- Jesteś - powiedziała, kiedy tylko wszedł do środka. - Dlaczego cię tyle nie było?
- Miałem coś do załatwienia - mruknął.
Glimmer zacisnęła zęby.
- Zbywasz mnie - powiedziała, podchodząc do niego.
Chłopak spojrzał na nią.
- Czy ty możesz chociaż na chwilę się odpieprzyć? - syknął.
W oczach Glimmer zauważył żal, zmieszany z wściekłością.
- Ciekawe, czy swoją kochaną Clove potraktował byś tak jak mnie teraz - wycedziła.
Cato momentalnie złapał ją za ręce i przyparł do ściany.
- Nigdy więcej nie próbuj się do niej porównywać, jasne? - warknął, spoglądając w jej przerażoną twarz. - Ty nigdy nie będziesz taka jak ona. Nigdy - dodał, puszczając jej ręce.
**
Annie siedziała przy stole w 'jadalni' i czekała na Finnicka. Poszedł przynieść im coś do picia i aktualnie stał w kolejce. Katniss, Peety i Rue też jeszcze nie było. Widocznie chcieli spędzić ten czas razem, odpocząć.
Annie przyglądała się ludziom. Zawsze lubiła to robić. Była w stanie zaobserwować kto w jakim był nastroju i czy coś go gryzło. Potrafiła niemalże czytać ludzkie problemy. To była naprawdę wyjątkowa umiejętność.
W tym momencie spostrzegła Catona, pochylonego nad stołem. Obok niego siedziała Glimmer, nie odzywali się do siebie. Oczy miała spuchnięte od łez.
W drugim końcu pomieszczenia spostrzegła Clove, siedzącą w towarzystwie Gale'a i Johanny. Udawała że ich słucha i potakiwała im, jednak myślami była zupełnie gdzie indziej. Co chwilę spoglądała na Catona, który również wydawał się nie kontaktować ze światem.
- A mówią, że to ja jestem popieprzona - przeszło przez myśl Annie. - Na pewno nie tak jak ta dwójka.

1 komentarz:

  1. Niesamowity blog, oryginalny pomysł! Bardzo mi się podoba, jest tak nietypowo... Glimmer jest w ciąży? Serio? Ona? O.o Lubię Glimmer, jest jedną z najlepszych postaci, wraz z Clove na szczycie mojej listy. Finnick też tam jest oczywiście :D
    Od pierwszego rozdziału, ba, od wstępu widać, że będzie to nietypowa historia, I BARDZO DOBRZE! Ja już się zastanawiam co będzie dalej, mam nadzieję, że Clove szybko Catonowi nie wybaczy He he.

    Pozdrawiam i weny życzę!

    clovehungergames.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń